A pamiętacie, był kiedyś taki genialny komunikator, z którego wszyscy korzystali. Nazywał się #gadugadu - tak z 15 lat temu każdy go miał. Ja do tej pory pamietam swój numer. I on był genialny, ale w pewnym momencie twórcy postanowili poprawić jego wyglad. Z małego, prostego okienka z kontaktami i drugiego z rozmowa zaczął rosnąć coraz bardziej. Twórcy nie słuchali użytkowników i nadal zmiany szły w złym kierunku. Tak tylko
@rolfik_r1: Postaw się na miejscu właścicieli GG. Coraz więcej użytkowników, coraz więcej funkcji jak rozmowy audio, bo trzeba nadążać za trendami. Wszystko to powodowało większe obciążenie serwerów. Więc trzeba było zmienić program, by móc zapodać użytkownikom więcej reklam. Proste.
@Chrystus gadu gadu miało łącznie z 10 właścicieli, każdy robił jakaś zmianę żeby wyciągnąć jak najszybciej zyski co przynosiło odwrotny rezultat i dalszą utratę popularności
W minionym tygodniu opublikowalismy nowa odslone serwisu, ktora powstawala przez niemal 3 lata i miala byc odpowiedzia na problemy poprzedniej wersji. Niestety - wyszło słabo. Zapomnielismy o najwazniejszej rzeczy, ze sercem Wykopu jest dyskusja. I trzeba jasno przyznac, ze wprowadzone przez nas zmiany, te dyskusje znaczaco utrudnily.
Nie doszacowalem skali zmian, ktore przygotowalismy oraz tego, jak mocno wplynely one na Wasz komfort korzystania z serwisu. To powazny blad, za ktory chcialbym Was wszystkich
Bald mushroom, your puffs are dick worthy. I don't know where comes this recipe, but probably from ass, because like that looks this dough after adding 5 eggs - like diarrhea. Wasted 2 blocks of butter thanks to you cimbalon
Ten nowy wykop to tragedia, nic nie działa. Najbardziej "boli" mnie brak powiadomień z tagów które obserwuje, niedziałające czarne listy, i że Imagus nie odpala gfy i streamable po najechaniu tylko trzeba kliknąć. No i brak czytelności. Stary wykop był lepszy bo był czytelny i wszystko jako tako działało. Change my mind. #wykop
@robert5502: w ogólnej dyskusji o "odchodzeniu młodych od Kościoła", naganiacze lubią spłycać problem do "skandali" na łonie samej instytucji, całkowicie pomijając fakt, że w XXI wieku historia o człowieku urodzonym przez partenogenezę, który chodził po wodze, rozmnażał chleb, zamieniał wodę w wino, zmartwychwstał i wstąpił do nieba jest... wątpliwa. Co najmniej.
Czasem przed snem lubię oglądać obrazy. I dziś trafiłam na "Raspberries in a Wooded Landscape" by William Mason Brown. Jest to tak prosty obraz, a patrzyłam się na niego z dobre kilka minut. Na początek skojarzyło mi się z "Balladyną". Potem zaczęłam tworzyć w głowie odpowiedzi czemu te maliny się rozsypały. Mimo wszystko obraz jest na prawdę świetny.