✨️ Refleksje na temat cierpienia Jezusa i ludzkiej egzystencji Ⓘ
Przypomniał mi się okres wielkanocy w kościele w roku 2021 i słuchanie tych wszystkich kazań na temat Jezusa Chrystusa. Próbowano w nich przekonać, jak wielkim gestem wobec pospolitego człowieka było zejście Boga na ziemię w postaci jego syna, Jezusa, i następnie przyjęcie wszystkich naszych doczesnych cierpień na własne ciało, a na końcu wręcz śmierć męczennicza na krzyżu.
Niby wszystko fajnie, ale jednak wątpliwość budzi
Przypomniał mi się okres wielkanocy w kościele w roku 2021 i słuchanie tych wszystkich kazań na temat Jezusa Chrystusa. Próbowano w nich przekonać, jak wielkim gestem wobec pospolitego człowieka było zejście Boga na ziemię w postaci jego syna, Jezusa, i następnie przyjęcie wszystkich naszych doczesnych cierpień na własne ciało, a na końcu wręcz śmierć męczennicza na krzyżu.
Niby wszystko fajnie, ale jednak wątpliwość budzi












Jestem niekompatybilny z tym światem i z ludźmi, którzy go zamieszkują. Nie chodzi o dramatyczne poszukiwanie winy – czy to w genach, w nieobecności ojca, w roli wiecznego clowna dla otoczenia, czy w całym splocie tych rzeczy. Źródło nie leczy skutków. Po prostu nie umiem się wpasować, nie umiem budować mostów, a przede wszystkim nie znajduję w sobie szczerej chęci, by tego próbować.
Ludzie wokół zdają się przede wszystkim dowodzić