Nieplanowane sobotnie gminki, ale jakże przyjemne (i deszczowe).
Poranny pociąg z Krakowa zabiera mnie za 5 zł (małopolska lubi wieloletnich krwiodawców) do Sędziszowa i tym samym startuje już z innego województwa. Początek to mokre drogi i lekkie pokapywanie, ale nic groźnego, a z wiatrem się super jedzie. Nawet nie wiem kiedy dobijam do 50 km i pierwszej atrakcji czyli sosny pospolitej "na szczudłach". Wiele tych atrakcji nie było, bo pałac w Chroberzu jednak ominęłam przy zmianie trasy, a chyba szkoda. Ale później mam Busko-Zdrój z kuracjuszami, Szydłów ale Carcassonne i urokliwe asfalty. Chmura łapie mnie raz przed Rakowem. Zdążyłam zmoknąć przed dojazdem do miejscowości, ale kilkanaście minut przeczekuje w Dino jedząc drożdżówkę. Jedzenie mi tego dnia nie wchodzi i finalnie jem podczas jazdy 3 banany, jogurt pitny i garść żelków.
Później
źródło: IMG_6599
Pobierz

















Pierwszy dzień obozu przetrwania @Dewastators w Beskidzie Wyspowym ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Transfer z Bochni do Limanowej, nie najprostszą drogą, żeby zaliczyć trochę gminek (nie moich :<) i zobaczyć okolicę.
Noooo ja już nie narzekam na pogodę, jak nie pada to jest dobrze XD chociaż nie powiem - stopy mi zamarzły dość szybko i pizgało złem na zjazdach. Dość wyraźnie widać było pozostałości po ostatnich śnieżycach, ale asfalty poza lasem suche! Ścianki były i
źródło: D2F03619-D3C9-4A0A-83C1-83818043774B
PobierzJeszcze jakby to były rzeczywiście jakieś niesamowite wyniki. Mega trudna trasa. Zrozumiałbym. A tu jedna wyprawa rowerowa na chwilkę:
- trzeba #!$%@?ć focię
- trzeba napisać rozdział o tym, jak pięknie "pachł bez zimom"
- koniecznie dodać sumowanie nic nie znaczacych cyferek...