Niby nie jest zły ten Dying Light 2, ale klimat tego pożal się boże "miasta" to jakaś porażka. To jest jeszcze miasto, czy cyrk, albo jakiś z-----y plac zabaw? Na każdym kroku jakieś kolorowe światełka, wyrzutnie, skocznie, linki. Brakuje tylko fajerwerków i konfetti za każdym razem jak przeskoczymy jakąś przeszkodę, albo użyjemy paralotni do wzbicia się w górę. No i ilość tych znaczników z mini-zadaniami na mapce wręcz powala. Chyba gorzej niż

Delintik











