Zawsze zastanawia mnie jedna rzecz, skoro wszedzie slyszy sie o tym, zeby przy inwestowaniu nie tracic pieniedzy/koszty ograniczyc do minimum to dlaczego ludzie decyduja sie szkolenia i kursy u szarlatanow, ktorzy obiecuja im gruszki na wierzbie? Przeciez, po pierwsze to kosztuje krocie (w stosunku do tego co moga zainwestowac), a po drugie jakby ci ludzie mieli taka tajemna wiedze, dzieki ktorej kreciliby ponadprzecietne wyniki, to by jej strzegli i zarabiali na rynku
Dawul









