To mój ulubiony album z kategorii tradycyjnego czy tam epickiego doomu - od dawna i pewnie już na zawsze. Nie są to może jakieś bardzo ważkie słowa, bo styl ten nie jest jakimś szczególnie przeze mnie eksplorowanym, ale naprawdę dobrze słucha mi się tej płyty.
@wiktor-wkpl: też nieobecności - głównie euroligowe (tak z 3-4 zawodników). Ale nawet mimo ich, pewnie powinni wygrać jeden mecz z Polską i nie przegrać z Holendrami. Tak czy inaczej nie sądzę że mają potencjał aktualnie na top10 w Europie. Mundial 2023 był ponad stan tak jak nasz Eurobasket 2022
@cult_of_luna: jakos wielkim fanem nie jestem ale ich koncert (support prEd Motorhead) był jednym z najbardziej pozytywnych zaskoczeń koncertowych w życiu, (kojarzyłem 2-3 kawałki wtedy)
@cult_of_luna: mam niemal identyczne doświadczenie, z początku anthrax wydawało mi się takie dziwnie wręcz melodyjne i popowe pomimo całej mojej sympatii do crossoveru/hc, ale jednak po jakimś czasie człowiek zauważa ile tam jest intensywnych riffów i nieposkromionej energii – persistence of time zajebisty album ʕ•ᴥ•ʔ
Wypad na rundkę za Wisłę. Miało być żwawo, ale przeholowałem z podjazdem (pierwsze 1.5km rundy z segmentem na Stravie) i po kolejnych kilku kilometrach odechciało mi się walczyć z czasem ( ͡º͜ʖ͡
W ligach mamy sezon ogórkowy, ale w najbliższych dniach grają reprezentacje w kwalifikacjach do Mundialu 2027.
Nasza w piątek i poniedziałek zagra z Austrią i Holandią o to żeby z bilansu 4-0 zrobić 6-0 i właśnie taki komplet zwycięstw zabrać do decydującej, dużo trudniejszej fazy, która ruszy już od sierpnia.
Akurat reprezentacje od czasu jak fiba zmieniła zasady i kwalifikacje grane są w czasie nba nie mają najmniejszego sensu xd
@vvvariacik: kwalifikacje zawsze były grane częściowo w czasie NBA, zawsze były wiosenne i jesienne okienka, czasem wrześniowe, czasem w lato. Tak jak zresztą teraz, przecież gramy w lipcu. Jakieś pojedyncze kwalifikacje Eurobasketu pamiętam w całości w lato, ale to eksperyment był.
Jedyne co FIBA zrobiła to wprowadziła kwalifikacje do MŚ,
@vvvariacik: ale te kwalifikacje do EuroBasketu też były bez zawodników NBA. Raczej bym powiedział że absurdalne było to że cykle się nie pokrywały i EuroBasket był co 2 lata, a MŚ co 4 i co drugie ME były ważniejsze. Z kolei po zrobieniu z EuroBasketu imprezy co 4 lata, bez tych kwalifikacji do MŚ reprezentacja średniego europejskiego kraju typu Polski zbierała by się raz na 4 lata ¯\(ツ)/¯
Anathema - Harmonium z płyty pt. A Natural Diaster (2003)
Tak się złożyło, że kiedy na przełomie wieków poznawałem masę kapel, to Anathema akurat zmieniała styl po raz drugi - z gotyckiego rocka/metalu na takie progresywne smęty. Do tego wcielenia Anathemy dojrzałem dopiero gdzieś w okolicach We're Here Because We're Here i Weather Systems, czyli bez mała dekadę później. A ich płyty z końcówki lat 90 i
Windir - Journey to the End z płyty pt. 1184 (2001)
Zespół, który z jednej strony zainteresował mnie przez przyjemny melodyjno-folkowy vibe, z drugiej utkwił w głowie przez tragiczną historię Valfara - mózgu tego projektu. Co prawda zdecydowanie najlepiej siedzi mi druga płyta (pt. Arntor), ale postowałem ją z półtora tysiąca odcinków temu, więc dziś przypominam się z Windir trzecim długogrającym
@cult_of_luna: Byl kiedyś taki moment że ich ostatni krążek Likferd puszczałem niemal w kółko. Trudno chyba o śmierć bardziej zgodną z klimatem zespołu niż ta którą się przytrafiła Valfarowi
Jedno z moich odkryć poprzedniego (2025) roku - siadło dobrze, bo ja zawsze podatny jestem na takie blacki z czytelnymi vocami i sludge'owym sznytem. Muszę kiedyś nadrobić dwie wcześniejsze płyty, bo po ocenach na RYM widzę, że powinno być równie okej.
@rpiro: ale nikt nie prosił cię o przedstawianie się.
I niczym się nie chwalę. Po prostu stwierdzam fakt że miałem 1,5h w ciągu których nie chciało mi się już jechać, chociaż jakbym mnie gonił gonił jakiś burek szczekający jak wykopek w komentarzach, to bym się zebrał w sobie.
Po przeprowadzce do Włocławka nie byłem jeszcze tak daleko na północy, ale te 60 parę nowych kwadratów na razie jest bez znaczenia dla szerszego obrazka.
@rpiro: zdrowia dla babci! I współczuję jednocześnie - raz że Rypin to straszna dziura, mieszkać tam to musi być dramat, a dwa wnuczka który się p----------a do obcych ludzi o c--j wie co ¯\(ツ)/¯
"sportowców"
@rpiro: nie trzeba być sportowcem, żeby posiedzieć kilka godzin na rowerze, albo pójść na cały dzień w góry. Jeśli po takim czymś miałbyś potrzebować lekarza, to faktycznie siedź w domu i czekaj na
#rower #upal #pogoda Ma ktoś doświadczenie w jeździe rowerem w 34-35 stopniach? Trasa 100km od rana do 17 godziny, gdzie pewnie o 15 już będzie koniec trasy, bo zaczynam od ~9. Trochę lasu będzie ;_; Krem biorę, izotoników masa, a i bez robienia czasówki, spokojna jazda.
Ma ktoś doświadczenie w jeździe rowerem w 34-35 stopniach?
@surowka_z_buraczkow: to bardzo indywidualna kwestia. Oprócz tego żeby dużo pić nikt nie powie nic czego byś nie wiedział. Mi się osobiście jeździ w takie temperatury lepiej niż myślałem, ale zdarzyło się że mnie w taką wiatr zabił bardziej niż powinien.
Dimmu Borgir - Hunnerkongens Sorgsvarte Ferd over Steppene z płyty pt. For All Tid (1995)
Jakoś przemilczana kapela pod tagiem, bo nie jestem w sumie fanem, ani nie znam aż tak dobrze. Np. pamiętam że za młodu bardzo dużo w TV leciał numer Progenies of the Great Apocalypse, ale ja do teraz nigdy nie słyszałem reszty piosenek z płyty Death Cult
@cult_of_luna: Przemilczana, bo do płyty Spiritual Black Dimensions, było jeszcze naprawdę spoko, a później to się zrobiło takie disco polo black metalu ( ͡°͜ʖ͡°) Zresztą chyba nie ma jednej osoby, co słucha bm i nie zna Dimmu Borgir ( ͡º͜ʖ͡º) Za dzieciaka (dosłownie, bo miałem może z 13 lat), pożyczyłem od znajomego składankę na kasecie przegrywanej i tam
@cult_of_luna u mnie jako pierwsza wleciała EP-ka Godless Savage Garden (jakoś tak) z kasety i od pierwszego utworu był insta-love. Potem z pomocą kolegi pirata nabyłam pierwsze dwie płyty (które nie od razu mi siadły, ale teraz siedzą i to mocno), a na końcu usłyszałam ich peak IMHO - Enthrone Darkness Triumphant i od razu pobiegłam do sklepu po bluzę :D
Tak jak kolega wyżej napisał Spiritual to także moja ostatnia
Objazd po mieście i kawałek za miasto. Na spontanie, w środku nocy pomiędzy meczami mundialu. Cudnie chłodno było (z 17 stopni) i równie cudnie cicho i pusto.
Wystarczy psiknąć pianką przejechać kasetę pyk pyk szmatką, potem łańcuch do czystego, kropelka tu kropelka tam i rower od razu jak szalony pędzi #rower
#cultowe (1799/1000)
Krux - Omfalos z płyty pt. Krux (2002)
To mój ulubiony album z kategorii tradycyjnego czy tam epickiego doomu - od dawna i pewnie już na zawsze. Nie są to może jakieś bardzo ważkie słowa, bo styl ten nie jest jakimś szczególnie przeze mnie eksplorowanym, ale naprawdę dobrze słucha mi się tej płyty.