#anonimowemirkowyznania
Moi starzy zaczynają przeginać.
Studiuję, mam git płatną pracę w zawodzie, za rogiem inżynier, nie mam ogólnie na co narzekać. Mam też siostrę, która po prostu nie ma specjalnego drygu do nauki, przez co dużo siedzi w książkach, lecz jakoś ciężko jej to idzie. Ma dobre wyniki, jednak sporo czasu musi spędzić nad tym aby wbiło jej się coś do głowy, ja tego problemu nie miałem i raczej szybko mi przychodziła nowa wiedza.
I tu wchodzą na scenę moi rodzice, siostra w klasie maturalnej, uczy się jak może, jakieś vademeca, testy itd. itp. Ciągle jednak jest stresowana porównywaniem do mnie, że nauka jej przychodzi gorzej, że co to będzie z nią, ojciec o jakąś bzdurę przestał się do niej odzywać bo wieczny nerwus w okół którego trzeba chodzić na palcach, szkoda słów. Mnie zaczyna brać #!$%@? powoli i dochodzę do momentu gdy wygarnę im za to co #!$%@?ą z nią tak, że skończą się wszelkie kontakty na dobrych kilka lat. Staram się podtrzymywać ją na duchu ale wiadomo jak to jest: siedzi sama z rodzicami gdzie jest atmosfera jaka jest, a przez internet od czasu do czasu rozmowa też nie wiem czy wiele daje.
Moi starzy zaczynają przeginać.
Studiuję, mam git płatną pracę w zawodzie, za rogiem inżynier, nie mam ogólnie na co narzekać. Mam też siostrę, która po prostu nie ma specjalnego drygu do nauki, przez co dużo siedzi w książkach, lecz jakoś ciężko jej to idzie. Ma dobre wyniki, jednak sporo czasu musi spędzić nad tym aby wbiło jej się coś do głowy, ja tego problemu nie miałem i raczej szybko mi przychodziła nowa wiedza.
I tu wchodzą na scenę moi rodzice, siostra w klasie maturalnej, uczy się jak może, jakieś vademeca, testy itd. itp. Ciągle jednak jest stresowana porównywaniem do mnie, że nauka jej przychodzi gorzej, że co to będzie z nią, ojciec o jakąś bzdurę przestał się do niej odzywać bo wieczny nerwus w okół którego trzeba chodzić na palcach, szkoda słów. Mnie zaczyna brać #!$%@? powoli i dochodzę do momentu gdy wygarnę im za to co #!$%@?ą z nią tak, że skończą się wszelkie kontakty na dobrych kilka lat. Staram się podtrzymywać ją na duchu ale wiadomo jak to jest: siedzi sama z rodzicami gdzie jest atmosfera jaka jest, a przez internet od czasu do czasu rozmowa też nie wiem czy wiele daje.




Usunąłem stulejkę. Jednak martwi mnie jedno. Mam jeszcze szwy i gdy mam erekcję, bardzo boli. Boję się, że po zdjęciu szwów, mój penis nie osiągnie pełnej erekcji; skóra nie będzie odpowiednio naciągnięta przy miejscu szycia skóry. Jak to u Was wyglądało? Unormowało się wszystko?
#stulejacontent #pytanie #kiciochpyta
Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną