Wpis z mikrobloga

201 058 + 44 = 201 102

W niedzielę poleciałem 3 wyścig w tym roku, pierwsze dwa były w kwietniu. Oczekiwań brak, bo jadę swoim starym rowerem, koło 27,5, słaby amortyzator.
W poprzednim wpisie zrobiłem objazd trasy, więc dobrze wiedziałem czego się spodziewać. A przynajmniej tak mi się wydawało.

Humory na starcie wszystkim dopisywały, trasa prosta, fajna, szybka. Po starcie lecimy lekko pod górkę, wypłaszczenie i od razu w piach do lasu, pod górę. Jadę swoje, wyprzedzam, ktoś obok przelatuje - tasowanie i ustalanie kolejności. To chwilę trwa. Ale gdy się ogarnęło, jadę za fajną laską w środek lasu ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°), jakiś typ za nami ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°). Sytuacja w ten sposób wygląda przez jakieś 10km, czyli ja za nią, a on za mną. Czasami jeszcze kogoś wyprzedzimy, albo ktoś na chwilę do nas doskoczy i zniknie. Miejscami mam obawy czy za chwilę nie odpadnę, czy nie leci ona za mocno... a w sumie były ze dwa momenty gdy już puszczałem koło. Typ za nami podobnie, czasami puszczał już koło.
Po tych 10km, to ona jednak zwolniła, jeszcze chwilę jechałem za nią, ale zwolniła jeszcze mocniej. Więc spokojnie wyprzedziłem, w sumie bardziej aby dać zmianę, ale oni zostali, więc jadę swoje.
Widzę w oddali grupkę zawodników, ale nie gonię, jadę "spokojnie". Powoli się zbliżają, jestem pełny nadziei, że za chwilę ich dogonię. Tak się jednak nie dzieje, gdzieś znikają, rozjeżdżają się.

W okolicy 16km, lekki zjazd po wysokiej trawie, dziury, koleiny, okraczone ukrytymi kamieniami i korzeniami - wg mnie najniebezpieczniejszy fragment trasy. Przelatuję to bardzo spokojnie, rozważnie, czysto!

18-20km, trasy, jakiś drewniany mostek... boczkiem widzę że sporo osób leciało, twardo było. Lecę też bokiem! Tutaj uderzam pedałem o pieniek, wybija mnie do góry, tył leci w bok i zaliczam całkiem spektakularną glebę. Mocno przywaliłem barkiem o ziemię, a nogą chyba o koło lub ramę — mam całą nogę porysowaną. Zawodnik co jechał za mną w tamtym momencie kilka razy się pytał "czy na pewno jest wszystko ok", a później mówi: "patrzyłem się w dół, zerkam do góry a Ty lecisz...". Zebrałem się szybko, bark boli, ale jadę zobaczę co będzie, może obojczyk jest cały. Po 100m poprawiam licznik bo się przekręcił, po 300m sprawdzam czy mam bidony, telefon itd. Wszystko na miejscu, jadę swoje. taki niepozorny moment, prędkość mała, a lot całkiem ciekawy. Jeszcze dwa razy uderzyłem korbą o pieniek, ale już bez ekscesów.

Dalej już tradycyjne, lekkie roszady, zmiany przeskoki, ktoś dojeżdża, kogoś wyprzedzam.

Na mecie melduję się na:

33 Open na dystansie Fan
16 w M4
Z czasem: 02:33:52

Strava mówi:
średnia prędkość: 17,3 km/h
Przewyższenia: 694m
Dystans: 44,26km
Średnie tętno: 177bpm, max: 192bpm ( ͡ ͜ʖ ͡)
Pomiaru mocy nie mam w tym rowerze.

#rowerowyrownik #mtb

Foto, małżonka.

Skrypt | Statystyki | FAQ
jagodowy_krol - 201 058 + 44 = 201 102

W niedzielę poleciałem 3 wyścig w tym roku, p...

źródło: WhatsApp Image 2026-09-06 at 14.12.08

Pobierz
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach