Wpis z mikrobloga

@HardWax: mieszkam w bloku, chwalę sobie. Mam więcej prywatności niż znajomi w bliźniakach czy szeregowcach.
Wysoki blok, grube ściany, nic nie słychać z sąsiedztwa.
  • Odpowiedz
  • 10
@mannoroth jaki masz wpływ kto Ci sie wprowadzi w ta sama klatke, blok?
Wiadomo, dzwonić mozna, ale chodzi o fakt ze trzeba sie z tą patolą użerać, dzwonić, zeznawać.
A pozniej taki patus sie uwezmie na Ciebie, policja nieefektywna i co zrobisz na własną rękę?
  • Odpowiedz
@HardWax: od 11 lat w bloku, nigdy bym nie wrócił na tę j----ą wieś gdzie wszędzie trzeba jeździć samochodem. Domek jednorodzinny w środku miasta, jakaś Saska Kępa, czemu nie, ale za 2-3 miliony to se na emeryturę przejdę
  • Odpowiedz
@Issac: mieszkałem w kilku blokach i takiej chryi nie miałem nigdy. Sąsiadów pijaków owszem, ale takiej bardachy nikt nie robił. A z tego co wiem to bagiety raczej szybko na takie akcje reagują.
  • Odpowiedz
to nie kwestia mieszkania w bloku tylko współdzielenia go z patologią. Na takie szmaty wzywa się bagiety i tyle.


@mannoroth: która przyjedzie za 3godziny. Na patologie najlepiej działa inna patologia więc walisz jej lepe w dziąsło, jak sobie polezy na podłodze i wstanie z obita mordą to się nauczy
  • Odpowiedz
@Issac: Dlatego uderzasz do Spółdzielni mieszkaniowej, piszesz pismo nawet przez chatgpt aby było dość formalne i oni się bujają, jak sytuacja się powtarza - piszesz ponownie i tak do skutku, oczywiście policje też dobrze wezwać chociaż lepiej poprosić o kontakt do dzielnicowego i z nim się kontaktować bezpośrednio niż dzwonić na 997. U nas w bloku co prawda 2 klatki dalej, sąsiedzi mieli takich patusów, studentów - 3 pisma, ze
  • Odpowiedz
nie kwestia mieszkania w bloku tylko współdzielenia go z patologią. Na takie szmaty wzywa się bagiety i tyle


@mannoroth: Nom i dużo zrobią kobiecie XD. Ona potem dalej bedzie robic syf bez konsekwencji albo zacznie sie mscic
  • Odpowiedz