Wpis z mikrobloga

@Prawdziwy_Oponiarz: Pierwsze słyszę o czym piszesz. Smashing Pumpkins od początku był gdzieś obok grungeu, ale nigdy ie był z nim mylony zaś naśladowców Nirvany pewnie trochę by się zmalało, ale akurat nie było to S.P.
Natomiast ogólnie cała pierwsza połowa tamtej dekady plus może i końcówka lat 80 na tle późniejszej epoki rocko-rapasiarzy, całym dekadenckim i nonszalancki przekazem, dowcipem i otoczką jawiły się jako znacznie bardziej wyrafinowane.
  • Odpowiedz
@Prawdziwy_Oponiarz: Ale to nie była żadna kultura wysoka i nigdy nie rościła sobie do tego pretensji, co nie zmienia faktu, że miała jednak chyba jako ostatni nurt w sobie jeszcze coś, co zaczęło się okresie rewolucji obyczajowej lat 60, czyli chciał być idealistycznie kontestującym konsumpcjonizm głosem pokolenia X, które swoja drogą było już wtedy w USA jakąś wyprzedzającą epokę predykcją tego, z czym dziś mamy w świcie zachodnim do czynienia
  • Odpowiedz
@niecodziennyszczon: co jest zajebistego? Nie wiem, czy cokolwiek jest... Moim zdaniem lekcja którą niesie wzrost i upadek Grungeu jest zwyczajnie smutna. Ludzie, którzy gardzili system, zostali przez niego kupieni. Po drugiej stronie są ludzie, którzy chcieli zostać kupieni przez system, a on zrobił z nich gwiazdy.
Bleach to był mój ulubiony album za gówniarza, Ciotka z Ameryki przysłała siostrze kumpla reedycję, kaseta wylądowała u mnie, bo "to jednak nie było
  • Odpowiedz