Wpis z mikrobloga

@Historia_Podcast: Wystarczy że sie odsunął, dla tronu to już był wielki sukces. Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal.
Przecież mógł tego nie robić. Gdyby był trochę bardziej bezwzględny, wybranka zostałaby kochanką, żona gdzieś upchana w piwnicy a kraj zrujnowany i ośmieszony.
  • Odpowiedz
ja obstawiam, że głębokie państwo zrobiłoby mu wypadek albo zawał gdyby się upierał. Zasadniczo i tak rządzi tam premier z rządem, a nie król.


@chromypies: Nie "głębokie państwo" tylko właśnie rząd z premierem za naruszanie zasad ustrojowych Zjednoczonego Królestwa ustanowionych po Chwalebnej Rewolucji z 1688.
A propos: konie na polowaniach często się potykają.
  • Odpowiedz
Przecież ich rodzinne proniemieckie ciągoty to nic nowego. Zresztą sięgnij głębiej do ich pochodzenia i zobacz z jakiego są domu i zobacz gdzie sięgają ich korzenie: Saxe-Coburg and Gotha. W czasie pierwszej wojny światowej wszystko było skrzętnie gumkowane ze względu na silne antyniemieckie nastroje. Właśnie wtedy zrodził ród Windsorów a sentyment do korzeni jak widać pozostał.
  • Odpowiedz
W kontekście proniemieckich nastrojów brytyjskiej arystokracji polecam książkę "Okruchy dnia" Ishiguro - piękny portret ówczesnego mindsetu i bardzo aktualny, bo problem "pożytecznych idiotów" w zachodniej kulturze ciągle aktualny.
Na podstawie książki świetny film z genialną rolą Hopkinsa.
  • Odpowiedz