Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Mam problem z codziennym trzymaniem deficytu kalorycznego. Po prostu taki stan codziennego dostarczania mniej energii niż organizm potrzebuje odbija się nagatywnie na moim życiu. Dzisiaj wpadła mi do głowy myśl, że może mógłbym robić co drugi dzień deficyt, a co drugi zero kaloryczne, ale ten dzień na deficycie miałby deficyt x2. Przykład:
mam wyliczony deficyt 500 kcal. Jednego dnia jestem na deficycie 1000 kcal, a drugiego na zerze kalorycznym. Suma sumarum, po dwóch dniach generuję taki sam deficyt.

Wydaje mi się, że takie podejście lepiej mi będzie znieść psychicznie. Jak psychicznie nastawię się, że jednego dnia muszę być w dużym deficycie i jeść jak najmniej, a drugiego dostanę nagrodę w postaci jedzenia tyle ile mój organizm potrzebuje to będzie mi łatwiej przejść przez tę redukcję.

#silownia #mirkokoksy #mikrokoksy

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: digitallord

  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim

To zacznij od 300 kcal, mniejszego deficytu. Będzie dłuższa trochę redukcja i tyle. Były przypadki ludzi niektórych - 2 tygodnie deficyt i 2 tygodnie zero kaloryczne i też redukowali z odpoczynkiem, ale to raczej średnio, jak również bardzo długo. 1000 kcal deficytu to raczej głupi pomysł. Jedz objętościowo, zajmij się czymś w trakcie dnia, dużo jedz białka czy zaczynaj jak najpóźniej jeść. To pomoże ci utrzymać ten deficyt. Pamiętaj o
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: No to sprawdź sobie i sam oceń, IMO takie skakanie jeszcze bardziej cie r------e psychicznie i już to śmierdzi trochę budowaniem zaburzeń odżywiania - jeden dzień się głodzisz, drugi nagradzasz, jak masz deficyt 1000 kcal to pół dnia tylko myślisz co jutro w---------z itp. Ale może u ciebie zadziała.
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 3
determinowany-fan-58:

Po prostu taki stan codziennego dostarczania mniej energii niż organizm potrzebuje odbija się nagatywnie na moim życiu

Tak wygląda redukcja i potem utrzymanie niskiego bf. Myślałeś, że wystarczy odstawić kebaby i się przyjemnie i syto chudnie za ziemniakach z warzywami i kurczakiem xD? Będzie ssanie w żołądku, rozdrażnienie, zawroty głowy, niemożność skupienia na czymkolwiek wymagającym uwagi i na lato 2 tygodnie pochodzisz bez koszulki z 4-pakiem i tyle z zalet xD.
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 1
determinowany-fan-58:

Gdyby redukcja była prosta to nie byłoby otyłych ludzi.


@tomwick55: usłyszałem kiedyś takie zdanie "redukcja jest prosta, ale nie jest łatwa" i się zgadzam ( ͡
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: wszystko rozbija się o kwestię, gdzie dokładnie leży problem. Czy to właśnie psychika i samo wejście w deficyt powoduje już "ból głowy" albo brak konsekwencji, czy po prostu jesteś kolejną z tych osób, co nie rozumie fizjologii i każdy przejaw głodu traktuje jako sygnał do najedzenia się do syta.
Rozwiązaniem jest - po pierwsze zaczęcie nawet nie od deficytu, ale od zera kalorycznego i takiego zwiększania aktywności, aby deficyt
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: zacznijmy od tego że zero kaloryczne wcale nie jest prawdziwym zerem kalorycznym.

To jest "mniej więcej" zero kaloryczne, gdzie sama pozatreningowa aktywność, czy nawet temperatura w której przebywasz zupełnie ci zmienią dobowe zapotrzebowanie. Trzymaj się deficytu, bo wchodząc na swoje zero kaloryczne czasami możesz wchodzić na plus.

Są niskokaloryczne posiłki które zapychają. Są fit przekąski. Są napoje zero. Wszystko z umiarem, ale pomoże ogarniać głód.
  • Odpowiedz