Wpis z mikrobloga

@mirko_anonim: bo to najłatwiej zrzucić winę na coś na co nie ma się wpływu niż przyznać się do tego że jest się z------m. Coś jak grubasy mówiące że są grubi przez genetykę albo choroby. Ja wiem że nadwagę mam przez swoją gębę, partnerki nie mam przez swoją dupowatość i mały kontakt z ludźmi i nie muszę sam siebie oszukiwać
  • Odpowiedz
@Cadfael: @mirko_anonim Problem, jak najbardziej, leży w mordzie. Tylko tak, jak wspomniał mój poprzednik - większość woli oszukiwać się, że tylko chady ruchają, zamiast przyznać przed samym sobą, że NIE SĄ nawet przeciętni i to jest ich główny problem. Natura nie jest tak brutalna.
  • Odpowiedz
@soyunmago: równie dobrze możesz genetyce przypisywać sukcesy w nauce, sporcie czy karierze, czyli nie ma co się starać bo to wszystko i tak jest kwestią genetyki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Nie każda szuka do związku dynamicznego chada z kwadratową szczęką który jest bogaty i co tydzień jeździ na zagraniczne wycieczki. Ja też na przykład nie chciałbym się związać z jakąś modelką z rzęsami namalowanymi flamastrem w
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: No czasem jak ktoś napisze "wzrost to wszystko" i nic do niego nie dociera to można wyciągnąć takie wnioski.
To jedna skrajność, jest jeszcze normickie p---------e że wygląd nic nie znaczy, co jest dużo bardziej odjechane, to jest dopiero wyparcie, nawet nie zajrzą do badań naukowych. Jeżeli chodzi o akceptację społeczną to nic nie jest ważniejsze od wyglądu i z tym nie ma co nawet dyskutować. Jeżeli chodzi o
  • Odpowiedz
To czysta statystyka, im ktoś ma mniej problemów tym więcej osób go polubi, i tak samo w drugą stronę, jeżeli u kogoś problemy są poważne to liczyć może na cud, idąc do pierwszej lepszej roboty może spotkać go mobbing. Co do relacji miłosnych wygląd jest najważniejszy, ale to nie jest zero jedynkowe, ktoś może być ładny i mieć np. genetyczne s----------e więc i tak będzie odpychający. Czynnik główny nie oznacza jedyny.
  • Odpowiedz
@Strigiformesman: No nie... Wiadomo, że każdy chciałby (do wydymania) modelkę, ale, jak sam wspomniałeś, na dłuższą metę niekoniecznie. Podzielam to zdanie. Jednak nie zapominaj o progu akceptacji, który jest ustawiony gdzieś na 5/10. Nie ma aż tak wielkiej różnicy między osobą przeciętną, a piękną. Za to jest GIGANTYCZNA między kimś przeciętnym, a brzydkim, poniżej poziomu akceptacji. Ta druga osoba nie ma żadnych szans na babę. Nawet ze znajomymi będzie problem.
  • Odpowiedz
Nie ma aż tak wielkiej różnicy między osobą przeciętną, a piękną. Za to jest GIGANTYCZNA między kimś przeciętnym, a brzydkim, poniżej poziomu akceptacji. Ta druga osoba nie ma żadnych szans na babę. Nawet ze znajomymi będzie problem.


@kamil150794: Dokładnie, mnie nikt nie akceptuje, nikt się ze mną nie chce kolegować. Jedyne osoby które miały chęć ze mną rozmawiać to: bezdomni lub osoby bardzo brzydkie, ale to bardziej z desperacji, samotności.

Oto co
  • Odpowiedz
@kamil150794: Gdy przeglądam się w lustrze czy aparacie to czasem nawet 3/10, gdy widzę siebie na zdjęciu obok innych osób to 1/10. Gdzieś mam zdjęcie z rozpoczęcia nowego roku akademickiego, najbrzydsza osoba na sali. Te cechy wyglądu są tak dziwne, że się ludziom nie dziwię. Ja nawet aspergera nie mam, po prostu osobowość unikająca z powodu traum wczesnodziecięcych - odrzucenie brzydkiego kaczątka przez rodziców.
  • Odpowiedz
@raneli: Stary, jak ja Cię rozumiem. Prawie nie miałem życia pozaszkolnego. Prawie, bo jeszcze, kiedy miałem 7 lat, chodziłem bawić się do oskarka z sąsiedztwa (jego ojciec słuchał Łez i Stachursky'ego, lato 2001). Nota bene, ten sam osobnik pod koniec gimnazjum gnębił mnie w opór. Tak się odpłacił. Od ósmego roku życia nie miałem już żadnych kolegów. Brat niby mnie bronił, ale co z tego, skoro i tak nigdzie mnie
  • Odpowiedz