Aktywne Wpisy

Kroledyp +781

tesknilam_ +20
Zdrowie może nie jest najważniejszą rzeczą w całej egzystencji, ale raczej lepiej się żyje gdy ciało nie jest zbędnie obciążone. Nie wiem gdzie tu jest jakaś fatfobia. I ludzie jakoś stają się mniej odporni na dystans do siebie. #zdrowie #psychologia
źródło: Screenshot_20260429_080857_Facebook
Pobierz





Community psiarzy jest gorsze niż każde inne community w którym byłem ...
Ostatnio mam taką sytuację, że pomagam różowej w opiece nad psem jej rodziców. Biedak miał dwie opcje: zostać w domu rodzinnym sam i będąc dokarmiany przez sąsiadów, albo zamieszkanie u kogoś innego. Nie mieli pieniędzy na psi hotel. Różowa nie chciała zostawiać go samego, bo bardzo źle to znosi, więć uznaliśmy, że na tydzień wytrzymamy ... No i jak się domyślacie . Pies ze wsi, z bardzo dzikim uosobieniem to może być ciężko. Zle reaguje na każdego innego psa którego słyszy + jest w innym miejscu. Na szczęście do ludzi nie ma nic. Może bez przekąski lepiej go wcześniej nie dotykać, ale mnie stosunkowo szybko polubił. Dodatkowo sam nie zaczyna szczekać nie widząc innego psa, więc tragedii nie ma. Tydzień da rade wytrzymać.
No i tu zaczyna się kuriozum. Jestem zdumiony jak bardzo psiarze są zadufani w sobie. Mają gdzieś innych. Nie umieją wychować małego pchlarza do życia w mieście. I do cholery ... jak dużo tego jest. Parę przykładów:
- od paru dni chodzę na spacery z psem i jest tak: Pies szczeka od razu jak w miarę blisko widzi innego psa. Dlatego staram się unikać chodzenia w godzinach szczytu, ale i tak ... psów jest tak ogromna ilość, że nie da się ich uniknąć. Z reguły skręcam w inną uliczkę, przechodzę na drugą stronę itd. No, ale nie zawsze się da i pies baaardzo się stresuje szczekająć na tego przechodzącego. Tak to ja biorę odpowiedzialność za takiego psiaka, ale ... na litość boską chyba można zrobić parę kroków w bok i się odsunąć? No, ale dumny psiarz ma totalnie w d*e że inny pies szczeka i się stresuje. Szczególnie, że to mocno widać. Zero wyobraźni, że mogę mieć psa ze schroniska z różnymi traumami, który cierpi w tym momencie. Zwykłe chamstwo jakiego doświadczam sporo. Nieraz idzie i się śmieje. (super, że są ludzie co faktycznie to rozumieją i się czasem odsuwają, ale to pojedyncze przypadki)
- puszczone luzem psy (szczególnie małe). Do tej pory wydawało mi się to niegroźne, bo lubię zwierzęta i nie chodzę w ubraniach za miliony monet, ale jednak to jest totalna głupota, którą powtarzają często inni psiarze. Musimy wtedy stać, zmienić kierunek i uważać czy taki się nagle nie rzuci w naszą stronę, albo cholera wie co się stanie. Właściciel oczywiście totalnie w d*e. Czasem go nawet nie widać. NIe mówię o psich parkach ofc, ale o chodnikach + parkach dla ludzi. Byłem świadkiem kiedy taki pies przebiegł całą ulicę na innego psa(sytuacja sprzed roku) i dobra reakcja kierowcy uratowałą mu życie. Chciał powąchać ... Pewnie zerwala sie smycz, ale dobry przykład, że pies to pies i jest losowy.
- gówna. Jak zacząłem więcej chodzić po trawnikach to faktycznie zauważam, że ten problem nadal istnieje. U nas na osiedlu są kamery na każdym rogu a i tak się zdarza. WIększość osób sprząta, ale powiedzmy sobie szczerze ... realnie trawniki nie nadają się do użytku, bo mimowszystko nie wysprzątasz 100% kupy. Coś tam zostaje, więc na kocyku sobie nie poleżysz, bo masz świadomość że leżysz na psim kiblu. Nie mówiąc o moczu.
- brak umiejętności wychowania psa w mieście. Na wsi możesz być bardziej pobłażliwy. Zwłaszcza jak różowa mieszka obok lasu (i tak nigdy nie puszcza luzem), więc rzadko widuje inne psy, ale i tak nigdy nie szczeka pierwszy jak nie zauważy. Co się dzieje na osiedlu? W nocy jakiś mały warchlak drze morde znikąd, budzi i prowokuje inne psy. Ofc jest szczekanie i fala się nakreca sama z siebie. Możliwe, że to pies podobny do tego którym się opiekuje, ale jak do tej pory spotykam same wyperfumowane pluszaki(albo instagramowe pieski), które powinny być wytresowane i przystosowane do życia w mieście. No a nie są ...
- mogę się założyć, że psów jest więcej niż dzieci tu gdzie mieszkam. Tak 2/3 krotnie. Zasrane i zaszczane. Chore, że nie ma regulacji na ten temat.
Tak więc ostatnio doszedłem do takich wniosków:
- powinny zacząć powstawać osiedla zakazujące wprowadzania psów. Nie wiem czemu nikt tego nie zrobił jak do tej pory.
- wcześniej neutralnie patrzyłem na psiarzy i miło na psy, ale jak teraz widzę kogokolwiek z psem na smyczy i nosem w telefonie to zaczynam się w------ć.
- pies daje szczęście tylko Tobie. NIe przydaje się społeczeństwu w żaden sposób (w przeciwieństwie do dziecka, które za ileś lat się raczej przyda) a utrudnia życie innym. Szkoda, że psiarze tego nie rozumieją. Ja się stresuje jak pies szceka bo nie chce sąsiadom utrudniać życia a jak jakiś psiak n--------a w nocy to inni psiarze mają to gdzieś. Chore.
Brak podsumowania. Po prostu dziele się swoim doświadczeniem. Na szczęście w tym tygodniu piesek wraca do swojejgo domu gdzie nie będzie musiał się stresować. Still uważam, że lepsze jak teraz leży obok zaopiekowany niż jakby siedział przez tydzień sam.
"**** wam w twarze, #psiarze "
#zalesie #psy #przemyslenia
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: digitallord
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
@mirko_anonim: To jest faktycznie patologia. Prowadzę sobie ostatnio swojego kundelka na smyczy po parku w mojej prowincji, patrzę leży na trawie jakaś karyna z sebixem i małym dzieckiem, żadnego psa nie było z nimi widać, za sekundę wylatują od nich dwa ujadające spuszczone małe gówna wielkości mojej dłoni i atakują mnie i mojego psa, który jest kilkanaście razy większy od nich. Karyna na kocu zaczęła