Aktywne Wpisy

Wrocław. Podobno jedno z najbogatszych miast jednego z najszybciej rozwijających się państw w Europie.
A tu kolejka do sklepu z używanymi ubraniami na kilka minut przed otwarciem.
#wroclaw #50twarzybiedy
A tu kolejka do sklepu z używanymi ubraniami na kilka minut przed otwarciem.
#wroclaw #50twarzybiedy
źródło: IMG_20251112_085918
Pobierz
wykop +11
Nowe aplikacje Wykopu już na horyzoncie! 🚀 💙
Od dłuższego czasu pracujemy nad nowymi wersjami aplikacji dla Androida i iOS-a. Chcemy, żeby korzystanie z Wykopu było przyjemniejsze - szybsze, wygodniejsze i po prostu bardziej „Wasze”.
Dziś robimy kolejny krok - ruszamy z testami nowych aplikacji, a Was zapraszamy do udziału w nich. Wasze opinie pomogą nam dopracować Wykop tak, by korzystanie z niego na co dzień było jeszcze wygodniejsze, zanim oficjalna wersja trafi
Od dłuższego czasu pracujemy nad nowymi wersjami aplikacji dla Androida i iOS-a. Chcemy, żeby korzystanie z Wykopu było przyjemniejsze - szybsze, wygodniejsze i po prostu bardziej „Wasze”.
Dziś robimy kolejny krok - ruszamy z testami nowych aplikacji, a Was zapraszamy do udziału w nich. Wasze opinie pomogą nam dopracować Wykop tak, by korzystanie z niego na co dzień było jeszcze wygodniejsze, zanim oficjalna wersja trafi





pokłóciłem się wczoraj dość konkretnie z matką i nie wiem co (albo czy) coś z tym dalej robić
mam 24 lata, praktycznie od 18 roku zycia mieszkamy osobno - ona za granicą, ja w polsce (do 17 roku zycia mieszkalismy razem, potem ona wyjechała z ojcem za granice, ja też, ale do innego kraju - finalnie ja przyjechalem do niej, pomieszkalem i pracowalem u niej 5-6 miesiecy i wrocilem do polski dokonczyc edukacje).
ogolnie zycia z matka prostego nigdy nie mialem, moj ojciec (ktory na szczescie zmarl jakies 4 lata temu) ciągle chlał i pił, w dodatku nie pracowal i wegetował - trwało to od jakiegos 2014. mam do niej ogromny żal przez to że nic z tym nie zrobila (srednio raz w miesiacu mowila, ze wezmie niedlugo rozwod - nawet moja babcia a jej matka ją o to prosila, a skonczylo sie na tym, ze predzej moja babcia zmarla niż ona sie z nim rozwiodla). fakt faktem, nie zaniedbywala mnie, ale często trzymala jego strone + oklamywala mnie na jego temat tylko po to, zebym poczul sie lepiej - glupi nie bylem, widzialem ze klamie, a to byly klamstwa typu mowienie mi, ze ojciec byl w pracy, mimo tego ze nie byl. jak bylem mlodszy, to bylo jeszcze kilka roznych/dziwnych sytuacji - raz probowala sie doslownie zabic (krotko po smierci babci, mialem wtedy z 16 lat), nalykala sie tabletek i skonczyla na sorze - pamietam, ze dobilo mnie, jak z nia rozmawialem i ona mi w kolko powtarzala, ze ona to powtorzy i ze jej sie uda - brzmi komicznie, ale dla mnie, kiedy mialem wtedy 16 lat, stracilem wlasnie babcie (ktora byla dla mnie jak matka, bo mieszkala z nami caly czas) i poza matka, to z calej rodziny zostal mi stary pijak, to byłem załamany. albo jeszcze wczesniej (14-15 lat), poklocilem sie z nią o coś (o ojca, ona go bronila mimo tego, ze coś odwalil - to pamietam, ze poklocila sie wtedy ze mna i z babcia), to przez bite 2 tygodnie chodzila wiecznie obrazona i mowila mi w kolko, ze ma mnie dosyc i odda mnie do domu dziecka.
od momentu jak wrocilem do polski i zaczalem zyc na wlasny rachunek to bylo lepiej, nasze relacje sie troche polepszyly, bo nie mielismy ze soba czestego kontaktu - jak moglem, to jej w czyms tam pomagalem, bo niestety ale moja matka zbyt zaradna nie jest. sprzeczek z ojcem ciag dalszy, w przeciagu 2 lat "zeslala" mi go na glowe prawie 5 razy (jak sie mocno poklocili, to potrafil wsiasc w busa i przyjechac do domu - najlepsze jest to, ze typ nie dokladal sie w ogole do rachunkow przez jakies 4 lata jak tam mieszkalismy wszyscy, a traktowal to mieszkanie jak swoje, kiedy ono nawet nie bylo jego). jego przyjazdy zazwyczaj konczyly sie libacjami przez 2 tygodnie (ja sam z nim w domu, bylem juz dorosly, ale doslownie balem sie wyjsc z domu, zeby mi pol chaty nie wyniosl, bo to byl taki typ czlowieka). jak juz matka byla blizej faktycznego "pozbycia sie" problemu, to przez 2 przedostatnie razy jak przyjechal, mialem go nie wpuszczac do domu - koczowal na balkonie przez kilka godzin, az matce miękło serce i potrafila zmienic nastawienie z "nie wpuszczaj go" na "masz go wpuscic bo zaraz sama przyjade i go wpuszcze". ostatnim razem juz sie nie dalem, zreszta matka tez nie - nie wpuscilem go, to potem mialem akcje, ze przez tydzien (doslownie) probowal sie wlamac do domu - ogolnie chora akcja, ale w duzym skrocie, to finalnie zawinęła go policja za jakąś sprawę z przeszłości na dołek (miesiac mial do odsiedzenia), a potem od czasu do czasu sie pojawial pod blokiem - finalnie, 4 miesiace po tym jak przyjechal do polski, znalezli go gdzies martwego na jakichs działkach). najlepsze jest to, ze jedyne wsparcie jakie wtedy mialem od mojej matki, to telefoniczne, bo "ona nie moze nic zrobic" i siedziala sobie z partnerem (juz innym) za granica xD a ja przez ten czas "wlamywania sie" musialem się bunkrować w chacie. dla sprostowania - policja za samo siedzenie na balkonie nie mogla nic zrobić, bo miał meldunek, dopiero pozniej sie dowiedzialem, ze jak go zlapia to pojdzie siedziec na te kilka tygodni
ojciec zmarl, relacja z matka byla jaka byla - ona dwa/trzy razy do roku przyjechala na tydzien do mnie, ja raz w roku do niej - jakos to sie krecilo. tylko, ze jest jedna rzecz, jaka mnie zawsze wkurzala w tej "relacji" - ona nigdy sie nie pytala czy moze przyjechac - nie bylo zadnego "czy moge" tylko "przyjezdzam do polski od x do x". jak jeszcze mieszkalem we "wspolnym mieszkaniu" (tak to nazwijmy, bez wchodzenia w szczegoly, zaszlosci spadkowe) to powiedzmy, ze to bylo do zrozumienia, ale jak zaczalem mieszkac na wynajmowanym z dziewczyną, to już troche mniej. ja staralem się byc miły i jakoś to znosilem, dziewczyna tez, przyjechala na tydzien, posiedziala i pojechala. jak potrzebowala z czyms pomocy, to jej zawsze pomagalem - czy finansowo (tak, mieszkajac w polsce, musialem jej pomagac od czasu do czasu finansowo - male kwoty bo male, ale ona z tym swoim partnerem kompletnie nie potrafia zarzadzac pieniedzmi), czy coś załatwić, gdzieś podjechac - nie mialem z tym nigdy problemu. byly tez sytuacje, ze jej znajomy przyjezdzal do polski - tez nie bylo zadnego "czy mozesz kupic to i to i przekazać komus" tylko "kup to i to i zawiez tam". ale ok - jestem cierpliwy, jakos to znosilem.
ale to, co sie odwalilo kilka dni temu, to hit xD napisala do mnie w poniedzialek wieczor, ze mam zamowic na allegro jakas glupote dla jej partnera (doslownie glupota) bo ktos przyjezdza w piatek i ja MAM mu to zawieźć (nie zapytala sie mniem czy moge, a mialem dosc mocno zawalony tydzien, od rana do wieczora) - poza tym, kilka innych rzeczy do kupienia, wyslala oczywiscie liste (dalej bez pytania czy mam na to czas) i heja - zadowolona, bo wyslala. odczytalem to poznym popoludniem nastepnego dnia, bylem zajęty więc nie doczytalem calosci i nie zamowilem tego co ona chciala. koniec koncow napisalem jej, ze spoko - moge kupic to co lokalnie chce, ale nie zamowilem tego co ona (albo raczej jej partner xD nienawidze typa) chciala, bo mialem inne rzeczy na glowie - na przyszlosc jak cos takiego chce, to niech sami zamowia (chlop co potrafi wejsc na allegro, wskazac konkretny produkt, ale zamowienie to juz go przerasta) - no i cos mnie natchnelo, zeby napisac grzecznie, zeby nastepnym razem sie mnie pytala, czy ja jestem w stanie cos takiego ogarnąć, bo jednak mam swoje obowiązki i czasu wolnego mam bardzo mało (często jestem zawalony od rana do wieczora, ona potrafi przed tv przesiedziec pol dnia jak wroci z pracy, jej partner praktycznie caly, bo chlop co mial operacje na serce ponad 2 lata temu a dalej nie jest w stanie podejmowac sie wysilku fizycznego, bo zamiast sie "regenerowac" to pali i pije), a jednak poza kupnem, trzeba to też zawieźć (jakies 20-30km, druga strona miasta). to ta zaczela mi wylewac zale, ze ona zawsze jest na drugim miejscu, ze jak ja ja traktuje, ze ona juz niczego ode mnie nie chce, ze jak zwykle ja nie moge nic dla niej zrobic (xD) no ogolnie zaczela robic z siebie ofiare - skwitowala to "wszystkiego dobrego wam zycze" i ze "odkladam pieniadze i za rok wracam do polski". zdenerwowala mnie na tyle, ze kusilo mnie wypomniec jej to wszystko, o czym pisalem wcześniej - koniec końców się powstrzymalem, bo cos czuje, ze bym pozniej tego zalowal. kontakt sie czesciowo urwal, a ona jest na tyle "obrażona", ze nawet napisala, ze mam przepisac umowe tv na nich (kiedys im wzialem w polsce umowe na tv satelitarna, co by mieli za granica)
ogólnie to nie wiem co w tej sytuacji zrobic, z jednej strony widze co moja matka odwala (i to samo mowi mi moja dziewczyna, że moja matka mnie po prostu wykorzystuje, a na koncu robi z siebie ofiare - i szczerze, to z moich "spostrzeżeń" nie tylko mi tak robi). najbardziej mnie w tym wszystkim denerwuje to wchodzenie na glowe - nie mozna jej kompletnie nic powiedziec, nie mozna jej zwróćić uwagi, bo ona od razu robi z siebie ofiare. niby to jedyna osoba z mojej rodziny (doslownie jedyna, babcie/dziadkowie poumierali, rodzeństwa żadnego nie mam, dalszej rodziny też nie - nie mamy kontaktu i nie chce go z pewnych przyczyn wznawiać) - także zostałem z dziewczyna i psem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
co byście zrobili? pewnie znajdzie sie ktoś, kto napisze mi ze jestem niewdzięcznym gówniarzem - szczerze, to poza problemów z psychiką przez sytuacje z dzieciństwa i utrzymywania mnie jak byłem młodszy, to nie dostałem z jej strony nigdy żadnego wsparcia. najlepsze jest to, ze jak są takie kłótnie, to najpierw matka wylewa żale, a potem sie nagle robi miła i mówi, że dlaczego tak i że ja jestem jej jedynym synem i jedyną osobą która jej zostałą ( ͡° ͜ʖ ͡°) olać sprawe i czekać na ewentualny rozwój sytuacji? troche chaotycznie, ale chyba idzie zrozumieć cała sytuacje
#zalesie #psychologia #rodzina
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: digitallord
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
Jak chcesz pomagac mamie, to na swoich warunkach. Jak jej sie nie podoba, to jest jej problem.
Szkoda bylo taka sciane tekstu pisac, zeby sie usprawiedliwiac przed wykopkami, ze tak bardzo ci na matce zalezy.
przykro mi, ale nie trafiłeś - "odpępowiłem" się już dawno temu. Chęć pomocy wynikała jedynie z dobroci oraz braku asertywności, czyli czegoś, z czym mam problem na co dzień, a nie zżycia z matką + manipulacja z jej
Mirku, po tym co napisałeś, nikt nigdy nie powinien Ci tak napisać. Przykro się to czyta, żadna matka nie powinna tak się zachowywać i nie powinieneś mieć żadnych wyrzutów sumienia, że nie robisz tego co ona chce. Tak, ona Cię wykorzystuje. Tak, powinieneś iść na terapię jeśli nie możesz się od niej odciąć. Wiem, że łatwo jest
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów