Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Hejka, mam mega dziwny problem w temacie #niebieskiepaski #zwiazki

Boję się, że mój partner pomyśli, że jestem z nim dla pieniędzy. I z góry zaznaczę, sama śmiało mówię przed sobą, że nie jestem. Gdy się poznaliśmy i zbilażiliśmy się do siebie to nie miałam nawet pojęcia o tym, ile zarabia i ile ma oszczędności. Po tym, jak wygląda i jak żyje tego nie widać, jest skromny, a pieniądze idą w przyszłość. O tym dowiedziałam się dopiero już w momencie, gdy byliśny razem, wyszło to tak naturalnie - po prostu poznawałam więcej jego życia prywatnego. Mam giga wyprany mózg przez wykopy i inne miejsca internetowe, które pokazywały kobiety w złym świetle, przez co często z tyłu głowy mam takie gryzące "nie jesteś taka, musisz pokazać swojemu partnerowi, że to nie ty". I stąd mój lęk. Chyba podświadomie jakoś uznaje, że każdy mężczyzna w środku jest trochę mizoginiem i myśli o kobietach stereotypowo, a ja toczę wieczną walkę z tym stereotypem. Ja sama nie zarabiam dużo - jestem od niego młodsza, kontynuuje edukację, pracuje, do tego utrzymuje się sama w dużym, drogim miescie - czasem uda mi się odłożyć parę groszy na koniec miesiąca, a czasem te parę groszy muszę z tych oszczędności zabrać, żeby przeżyć. Problem jest taki, że przez mój lek przed wyglądaniem, jakbym leciała na jego kasę, wydaję ponad swój budżet. On lubi chodzić w różne miejsca, często gdzieś mnie zabiera, na jedzenie - czuję się zobowiązana co jakiś czas zapłacić, a nierzadko jest to trochę pieniędzy. Gdy robimy sobie prezenty nie umiem pozwolić sobie kupić mu czegoś gorszego, niż on kupi mi. Nie mówimy tu o prezentach za tysiące, ale przyznaję, że takie 400 zł na miesiąc więcej potrafi zaboleć. I ja widzę, że on nie ma problemu z płaceniem za nasze wyjścia, nie robi z tego żadnej ważnej sprawy, przychodzi mu to naturalnie, ale mnie gryzie gula w gardle. Pod każdym innym względem w związku jest super, zero tajemnic, zero kłótni, szczere rozmowy. Jedynie to - nawet nie umiem zacząć rozmowy na ten temat. Jak to ugryźć? Chętnie usłyszę opinię mężczyzn, w być może podobnej sytuacji, co przyjęlibyście okej, co można powiedzieć?



· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: RamtamtamSi
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim

  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

On lubi chodzić w różne miejsca, często gdzieś mnie zabiera, na jedzenie - czuję się zobowiązana co jakiś czas zapłacić, a nierzadko jest to trochę pieniędzy.


@mirko_anonim: dlatego to zapraszający płaci. Bo on wie na co go stać.
Zaproś go w miejsce na które stać Ciebie. Nie musi to być restauracja. Jakiś spacer i grzane wino czy piknik na który sama przygotujesz jedzenie to pierwsze rzeczy, które przyszły mi do
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: pogadaj o tym z nim. Jeżeli starasz się choć trochę mu zrekompensować jego wydatki to jestem bardziej niż pewien że on nie ma żadnego problemu wydać na ciebie kasy. Dopóki raz na jakiś czas ty go gdzieś zabierzesz i zapłacisz, podziękujesz mu ze za, ciebie płaci albo sprawisz mu jakiś symboliczny prezencik w ramach 'wyrównania rachunków' to on nie będzie miał problemów.
Wiem co mowie sam jestem takim chłopakiem,
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: najlepiej pokaż mu ten wpis i dodatkowo wyjaśnij słowami. Jeśli już teraz sprawy kasy i jakiejś feministycznie urojonej mizoginii chiodzą Ci po głowie i blokują nawet szczerą rozmowę, to dalej, gdy będzie ciężej to będzie jeszcze trudniej. Już teraz na starcie lepiej się nauczyć rozmawiać o trudniejszych kwestiach.
  • Odpowiedz