Wpis z mikrobloga

@mirko_anonim: nie wygląda to na zarzutke, wiec odpisze. Gdybym byl na twoim miejscu to ratowalbym się rozwodem. Lepiej być samemu niż tkwić w toksycznym związku. Relacje rodzinne da się z reguły naprawic i jeszcze masz szanse na zbudowanie rodziny. Ostatnio czytalem ze hugh grant zostal ojcem po raz pierwszy po 50tce. Da sie? - Da sie:) Powodzenia
  • Odpowiedz
Znam, byłem. Spaliłeś mosty, żeby być z konkretną osobą i teraz czujesz, że rezygnacja ze związku byłaby totalną porażką. Powiem Ci co Cię czeka - przetrawisz jeszcze kilka lat, rujnując swoje zdrowie psychiczne. W międzyczasie ona znudzi się r-----------m Ci życia i znajdzie sobie kogoś innego. Później rozwód po którym zrozumiesz, że rozstanie od początku było najlepszym wyjściem. I będzie Ci żal, że zmarnowałeś tyle czasu.

Nie wahaj się i opuszczaj ten
  • Odpowiedz
@mirko_anonim:

a teraz musiałbym stanąć przed lustrem i powiedzieć - z------ś połowę swojego życia.


No to nie rób tego tylko sobie zjeb druga połowę życia ze strachu przed przyznaniem się że z------ś pierwszą LOL. Ty nie chcesz nic zmieniać, dobrze się czujesz jako gnojona ofiara, sam sobie wybierasz takie życie.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Aż mi się przykro zrobiło czytając co napisałeś. Nie ma sensu niszczyć się psychicznie dla kobiety. Ona się nie zmieni już nigdy a będzie tylko gorzej bo ty będziesz słabszy z dnia na dzień. Nie piszesz nic o dzieciach więc masz o wiele, wiele, wiele łatwiej stanąć na nogi. Nie bój się być sam - jest takie powiedzonko "Może pić, może bić ale ma być". Nie tędy droga.
  • Odpowiedz
Rozwód dla mnie nie istnieje, po prostu nie przeżyję psychicznie takiego procesu. Stworzenie głęboko kochającej się rodziny było dla mnie zawsze ważniejsze niż pieniądze, uroda, rzeczy materialne czy inni ludzie a teraz musiałbym stanąć przed lustrem i powiedzieć - z------ś połowę swojego życia. Z resztą oprócz tego małżeństwa nie mam nic i nikogo.


@mirko_anonim: jak sam sobie s----------ś relacje z rodziną to nic dziwnego, że trzymasz się kurczowo ostatniej stałej
  • Odpowiedz
@mirko_anonim Trzy kroki:
1. Idziesz na terapię.
2. Suce mówisz: Albo idziemy na terapię małżeńską, bo nie podoba mi się sposób rozwiązywania konfliktów w tym związku, albo bierzemy rozwód.
3. Żyjecie długo i szczęśliwie albo Ty żyjesz długo i szczęśliwie bez niej.
Ważne żebyś się terapeutyzował, bo widać tutaj typowy syndrom sztokholmski. Zawsze jest jakieś wyjście i życie w relacji, gdzie nikt się z Tobą nie liczy i nie masz poczucia
  • Odpowiedz