Wpis z mikrobloga

  • 1
@Melograno:

Przy takich momentach trzeba już mieć multiplikator momentu do klucza, który działa na zasadzie przekładni planetarnej i mnoży moment

Są przecież zwykle klucze z kwadratem 1 cal do 1000Nm, nie trzeba przekładni planetarnej
  • Odpowiedz
zwykle urywa się łeb śruby, bo to jest najsłabszy punkt (tzw. karb).


@Iskaryota: To jest i tak zazwyczaj najlepsza opcja, bo pozwala się jeszcze ratować spawając coś do tego co zostało, łatwiej też precyzyjnie w niej wiercić i próbować wykrętakiem.

Gorzej jak śruba długa (np. pasowana), która nie ma gwintu na całej długości, wtedy "lepszy" karb ma zazwyczaj tam gdzie przechodzi ta grubsza, gładka część pasowana w gwintowaną.

Wtedy dopiero
  • Odpowiedz
@jerry56: śruby takie są dodatkowo zabezpieczane drutem i chyba zaklepywane blaszką (już nie pamiętam), więc nie ma opcji by taka szuja się sama odkręciła.

Zresztą znając konstruktorów policzyli to tak, że nawet przy zerwanej jednej śrubie wszystko byłoby git. W branży morskiej naddatek to rzecz święta ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
@Radiativ: @Melograno: To moj ojciec jest podobnej kategorii, tylko jednak uwazam, ze punkt wyzej. Nie dość, ze dopier@#€ to sruba musi być minimum M10 i najlepiej w nierdzewce. I tak wiszą sobie w domu czasami obrazki na dyblach 10 ( ͡° ͜ʖ ͡°). "Bo to za słabe będzie" albo " A to takie liche, widac ze oszczędzają"
  • Odpowiedz