#anonimowemirkowyznania
#anonimowemirkowyznania
Jestem bardzo dziwnym typem człowieka, Mam pieniądze, mam dobą kochającą rodzinę, mam wszystko jednym słowem mówiąc.
Lecz nie posiadam uczuć, nie potrafię kochać, wszystko mi jest obojętne. Nawet gdybym miał umrzeć za 5 minut i tak bym się tym nie przejmował. Nic na mnie nie wywiera presji, nie stresuję się. Wiem, możecie powiedzieć że to depresja, lecz depresji nie mam.. Życie jest mi tak obojętne jak obojętny jest numerek wylosowany w totolotku..
Nic mnie nie podnieca, podróże po świecie stały się szarą rzeczywistością, różne rozmaite rozrywki też stały się szarą rzeczywistością. Piwo ze znajomi to kompletna porażka.. Jak widzę ich zachowanie i tok myślenia to czasami myślę że jestem jakimś nadczłowiekiem. Patrzę na wszystkich z pogardą, "Jak można być tak zacofanym i mieć taki tok rozumowania" Ich opowiadania jak to było na imprezach, jak się brało używki, jak się bawiło, są dla mnie strasznie irytujące. W głowie się pojawia myśl "Jak można tak tracić czas i pieniądze" lecz nadchodzi mi taka refleksja że ja tylko tracę czas. Nie rozumiem własnego życia, po co żyję, po co istnieję. I tak wszyscy umrzemy, i tak będzie ciemność tak jak przed narodzinami.
Napisałem to po to by się spytać czy ktoś z was ma podobnie? Takie niedzielne przemyślenia..
AnonimoweMirkoWyznania - #AnonimoweMirkoWyznania 
#anonimowemirkowyznania 
Jestem ba...

źródło: comment_9qYBHZGGgdj4DeV7FwepY7NQKr0R8JrR.jpg

Pobierz
#anonimowemirkowyznania
Ech mirki na horyzoncie już pokazuje mi się lvl 30. Beztroska młodość już od jakiegoś czasu za mną i tak patrzę na teraźniejszość i swoją przyszłość i się zastanawiam: po co?
Nie ma już imprez, spontanicznych wyjazdów, poznawania nowych osób które stają się twoimi dobrymi znajomymi, może nawet przyjaciółmi. Poznajesz kogoś w pracy, czy na "imprezie" u znajomych to tak tylko na cześć-cześć i koniec. Wiesz, że nie dostaniesz od nich pomocnej dłoni jak będzie naprawdę gorąco, że nie wpuszczą cię do swojego życia jak kumple z liceum, czy nawet ze studiów jeśli miałeś dobrą ekipę.
Praca do której przygotowywałeś się, uczyłeś latami i okazała się udręką, pułapką. Nie masz dokąd uciec bo nic innego nie umiesz robić.
W domu dziewczyna która chyba nawet cię lubi i ty też ją lubisz, ale wiesz, że jesteście razem już kilka ładnych lat tylko dlatego, że byliście razem w momencie kiedy młodość, imprezy, poznawanie nowych osób się skończyło i głupotą byłoby teraz kogoś szukać. Z resztą i tak już co normalniejsi są zajęci, a z tych wolnych osób to powodzenia w szukaniu kogoś kto jeszcze do ciebie się dopasuje. A i tak nie chciałoby mi się nikogo nowego szukać, bo i po co? Będzie tak samo. Nawet sex to w 9 razach na 10 tylko zaspokojenie potrzeby, a nie coś super na co czekam. Czasem wolę masturbację, bo szybciej i wygodniej. No i tak trwamy i czasem nawet spędzimy miło czas, a czasem jak współlokatorzy - po prostu mieszkamy ze sobą.
Patrzę na starszych ode mnie facetów i widzę jak to są rodzinnymi ludźmi, jak chwalą się dziećmi, dla nich żyją. A mnie to nie pociąga, nie chcę mi się żyć dla kogoś. Z drugiej strony są starzy imprezowicze na których można patrzeć z politowaniem, że nie mogą pogodzić się z upływającym czasem.
Anon: niby chcesz przyjaciół z z drugiej strony "nie chce mi się zyć dla kogoś" twój związek wygląda na związek na siłę, jakbyś poznał właściwą osobę to być nie miał takich wątpliwości ogólnożyciowych, ale ci sie nie chce nic zmieniać, powodzenia wam życzę na nastepne 40 lat, będzie u was wesoło i radośnie ;-0 "tee Zocha podaj mi pilota"

To jest anonimowy komentarz.
Zaakceptował: Asterling
  • Odpowiedz
OP: Wszyscy odpowiadający macie rację. Nie jestem nikim wyjątkowym i jestem co najwyżej przeciętny, ale z tym to już dawno się pogodziłem. Jeśli chodzi o związki to myślę, że nie wychodzi mi dlatego, że jestem dość dziwny jeśli chodzi o uczucia np. nie potrafię się martwić. Jestem bardzo mocno przekonany że nie ma różowego z którym byłbym szczęśliwy. Mam więc nadzieję że znajdę szczęście gdzieś indziej nie w związku.

@mRzielony: Dzięki za cytat, nie słyszałem go wcześniej. ale dokładnie tak się czuję.

Ogólnie trochę mi lepiej i jedynie to trochę żałuję, że nie dostałem więcej zjebek pod wpisem, bo czuję że mnie trochę zmotywowały. Tym czasem próbuję być dobry w pracy którą wykonuję i będę się rozglądać uważnie za "czymś", może hobby może inną pracą w którym mogę być dobry i będzie mi
  • Odpowiedz
#wyznania Mirki, na pewno wielu z Was dosyć szybko zaczęło zarabiać porównywalnie lub więcej jak rodzice.
Odnoszę się zwłaszcza do mirków z tagu 'programowanie' (ale nie wołam/ jednak wołam), ponieważ sam jestem programistą.

Mój tato pracuje 25 lat w jednym zakładzie, prywatnym. Jest prawdziwym specjalistą w swojej dziedzinie i podejrzewam, że niezastąpiony na całe 20 tysięczne miasteczko. Nie raz zaimponował mi swoją wiedzą a nie jest łatwo mi zaimponować.

Moja mama pracuje kilkanaście lat w jednej pracy, ma ponad 25 lat doświadczenia zawodowego.
#anonimowemirkowyznania
Od dwóch miesięcy mam oficjalnie nową dziewczynę. Dogadujemy się bardzo dobrze, mamy wiele wspólnych tematów, no wiecie, ogólnie bez zarzutu. Problem natomiast jest ze mną. Poprzednie moje związki to była kpina - jedna dziewczyna powiedziała wprost, że nigdy mnie nie kochała, a dwa lata związku przetrzymała, żeby nie było mi przykro, bo wydawałem się taki wrażliwy a nie chciała mi robić przykrości (serio? #rozowepaski, dałybyście radę całować, mieć seksy i spędzać całe weekendy z facetem, do którego nic nie czujecie? #wtf No ale dobra, ja jestem dziwny, dla mnie każdy związek to nadzieja, że będzie on trwał przez czas nieokreślony najlepiej do samego końca, a gdy przyszłaby do mnie dziewczyna 9/10 która chciałaby to zrobić ze mną teraz i za wszelką cenę, to beniz odmówiłby mi współpracy, bo bez głębszych uczuć nie umiem, albo ostatecznie zostałbym potem z wewnętrznym kacem), natomiast z drugą było całkiem nieźle, dzięki niej w dużej mierze poprawiłem sobie swoją samoocenę, która pozostawiała wiele do życzenia, bo pod koniec związku cisnąć mnie ile się da (a ja to cierpliwie znosiłem, bo wiedziałem, że cierpi na depresję, i czasami kończyło się to tak, że stwierdzała że "nie nadaje się do związku" by dwa dni potem stwierdzić, że jestem najlepszym chłopakiem ever), i tak cisnęła, bo chciała bym to ja pierwszy zerwał, bo ona nie miała na to odwagi. Super plan bulwo, po trzech miesiącach wyrozumiałości. Było jeszcze parę kobiet, ale szkoda gadać.

I teraz nie potrafię zaufać mojej obecnej dziewczynie, mimo że bardzo chcę, poprzedniej zresztą też nie bardzo potrafiłem. Czuję się przy niej bardzo dobrze, ale poprzednie związki podkopały moją psychikę do tego stopnia, że trzymam pewien wewnętrzny dystans. Przypuszczam, że gdybym wpadł do niej znienacka, a ona uprawiałaby dziki, namiętny seks z jakimś żulem, i bez przerywania tej czynności kazała by mi delikatnie mówiąc opuścić to pomieszczenie, to nawet bym się nie przejął, bo byłbym na taką możliwość gotowy.

Tylko że ja #!$%@? nie chcę być gotowy. Chcę mieć poczucie takiego no nie wiem, bezpieczeństwa, że wiem, że nie skończy się to tak jak do tej pory się kończyło. Ale nie potrafię wyzbyć się tego uczucia, że ta również może potraktować mnie jak poprzednie, mimo, że naprawdę, chcę dać jej
@sokytsinolop: nie sądzisz, że nie ma co przyspieszać tego poczucia zaufania? zawsze może ktoś nas zawieść, zranić, zdradzić, upokorzyć itde. i nawet jesli ci się wydaje, że jesteś na to gotowym, to nigdy tak do końca nie będziesz. natomiast dystans w zaufaniu to raczej plus, przecież takie rzeczy się buduje, na to trzeba zasłużyć i zapracować, samo z nieba się nie weźmie. w jaki też sposób ten brak zaufania odbija
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
#feels #tfwngf #wyznania #zwiazki #smutnazaba #nofapchallenge

Jestem informatykiem, a przy okazji prawiczkiem i od bardzo dawna #tfwngf. Ostatnio naprawiłem komputer znajomego, miałem zgrać mu wszystkie pliki na drugi dysk, i przypadkowo zauważyłem, że w jednym z folderów trzyma własne homemade porno. Ponieważ jego dziewczyna to takie 8,5/10 to stwierdziłem, #!$%@? tam z etyką, obejrzę sobie, bo taka okazja pewnie się w nie powtórzy.

No to odpaliłem pierwszy z brzegu filmik, obleśny tłusty znajomy, do którego jego dziewczyna nie pasuje zupełnie wyglądem, porządnie się z nim rucha na pieska. Myślę sobie, no ok, najwyżej nie będę zwracał uwagi na niego, skupię się na dziewczynie. Potem przeszli na odwróconego jeźdźca, wiadomo, do kamerki widać całe jej ciałko ~19 letnie, ale jakoś tym razem porusza się wolniej, jakby od niechcenia. W końcu wstaje z niego, kładzie się na nim twarzą do niego i swoim słodkim, dziewczęcym, lekko zmęczonym i jednocześnie uroczo smutnym głosikiem szepce mu "anon, ale ja w takiej pozycji nie chcę, chcę się do Ciebie
@sokytsinolop: mimo, że poczatek opowieści tego nie zwiastował, to naprawdę wyszło bardzo sentymentalnie i ...smutno. fakt, że niczym się love nie zastąpi, nie ma aż tak dobrego substytutu. potrzeba bliskości jest wpisana w nasz gatunek i można sobie uprawiać pitu pitu o tym że jest tyle interesujących rzeczy, ciekawych, odkrywczych, a jednak samotność, to samotność i gdzieś takie chwile dają człowiekowi znać, zapewne w najmniej oczekiwanym momencie.

zupełnie tylko niepotrzebnie
  • Odpowiedz
Nie cierpię nikogo na nic namawiać. Gdy na ktoś nie chce iść na impreze to mam go w dupie. Wcale nie zależy mi na tym zeby ktoś ze mną szedł skoro muszę prosić go czy cos. Dlatego tez nie robie imprez , najpierw zaproszę ludzi a potem maja to w dupie i muszę tylko słuchać ich ich słodkiego pierdzenia. Tak samo z łaskami jak jakaś nie chce czegoś zrobic to nie po
@fan99: znam osobiście może ze 3 osoby, które potrafią wszystko #!$%@?ąć i nie trzeba ich namawiać, sam też taki zwykle jestem. Czemu taka postawa nie jest popularna, to doprawdy nie wiem
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Obciągnąłem kiedyś koledze jak byliśmy #!$%@? i spaleni, ale w sumie czaiłem co robie. Z połykiem i brałem głęboko do gardła - mysle, ze niejedna gwiazda porno nie powstydziłaby sie takiego obciagania. Podobało mi się to, powtórzyłbym. To nie jest zarzutka. Mam różowego i wole dziewczyny ;d

#seks #obciaganie #wyznania #przegryw

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
@takniejest: no nie wiem, bo nigdy pączka z serem nie jadłem. niedługo tłusty czwartek to poszukam takiej rewelacji po ciastkarniach. rozumiem, że to takie słodkie dewolaje :D?
  • Odpowiedz
@desensitization: Za to samo, tylko on obiecał, że tak nie będzie robił, a ja nie. Nietrzymanie procedur, w celu zwiększenia wydajności kosztem jakości (teoretycznie, ale kiedyś by był przez to zwrot). A ja się znowu pnę

  • Odpowiedz
Szanuje swoich rodziców za wolność wyboru jaka mi dawali za dzieciaka i jednocześnie mocno współczuje dzieciakom nowobogackich i korpo śmieci które po lekcji gry na mandolinie szybko biegną do klubu karate bo tate albo mame musi ich jescze zawieść na kurs tańca towarzyskiego (rotfl).

Byłem namawiany przez rodziców ale zawsze twardo mówiłem nie i wolałem z kolegami biegać po lesie albo #!$%@? w gry bo to mi dawało przyjemność.

#wyznania
@dawid-rams: a ja tam czasem troche żałuję, bo w sumie jedynym takim "przymusem" byly lekcje gry na pianinie, a i tak uciekałem.
A teraz bym chociaz potrafił grać na pianinie, albo znał karate, a takto co? Mirkować umiem..
  • Odpowiedz
Mam pewien wstydliwy problem, którym chciałbym się dziś podzielić. Otóż - nie lubię fantastyki. Począwszy od piątej klasy szkoły podstawowej i Hobbita czuję głęboką niechęć do tego gatunku literackiego. Najczęściej zadawanym pytaniem w trakcie lektury owej książki było: "Ale... Co to jest? I po co to jest?". W kolejnych latach próbowałem wielokrotnie, z różnymi autorami, ale wciąż czułem, że ten gatunek nie jest w stanie nic wnieść do mojego życia. Nie wiem
@JackTheDevil90: Mam tak samo, Władca Pierścieni to najnudniejsza rzecz jaką miałem w rękach. U mnie to przenosi się też na filmy i serialne. Za Grę o Tron nawet się nie zabieram, a Hobbit czy wspomniany WP to z ciekawości raz obejrzałem, ale nie porywa.
  • Odpowiedz
@JackTheDevil90: Myślę, że to właśnie wynika z dość jednoznacznego podziału na dobro i zło. Najczęściej podział ten jest bardzo nieprzystający do życia przez co mamy świat porównywalny z bajkami dla dzieci. Dobry główny bohater, który ma przygody, nauczyciel mag i główny antagonista, którego motywacja to zniszczyć wszystko. Żywcem wyjęte z teorii Bachtina.
@Paczek_w_masle: Fantasy, a fantastyka trochę się różnią. Każde fantasy to fantastyka, ale nie każda fantastyka to
  • Odpowiedz
#wyznania #feels
Hej mirki!
Specjalnie założyłem konto, żeby podzielić się z Wami moją historią. Oczywiście na nikim nie musi robić wrażenia, ale patrząc po ilości stulejarzy ostatnimi czasy- wydaje mi się, że będzie co czytać :).
Tak więc jestem sobie zwykły, przeciętny #niebieskipasek, waga 120kg przy 185cm (tak, jestem gruby, ale uprawiam sport i bliżej mi do człowieka-góry niż piwniczowiaka). Pracuję jako programista (poważnie!), ale zarabiam mniej niż wykopowy klepacz kodu (powiedzmy, że połowę tej stawki), 28lvl.
Całe życie uważałem, że mam względnie niskie powodzenie u kobiet. Bujam się raczej w stałych związkach, rzadko zdarzało się coś krócej niż pół roku. Łącznie miałem 8 partnerek, co nie jest jakimś legendarnym wynikiem. Niektóre moje kobiety miały tylu partnerów w rok :P. Ale do rzeczy- przez ostatnie 3 miesiące spałem z 3 kobietami (!). Dwie to "byłe", trzecia dała na pierwszej randce (pierwszy raz w życiu mnie coś takiego spotkało). Pierwsza "była"- do niej kręciłem sam od jakiegoś czasu. Zawsze była moim ideałem i wciąż tęskniłem. Po chwili "pojawiła" się jeszcze inna "była", gdzieś coś wyniuchała i zazdrość się uruchomiła. Chciała mi namieszać w głowie, skończyło się na jednym razie. W międzyczasie umówiłem się z jeszcze jedną dziewczyną. No i też poszło. Ostatecznie nawet odmówiłem seksu dwóm ostatnim (jawnie prosiły). Za dużo nerwów mnie to wszystko kosztowało. Zostałem z pierwszą "byłą" i idzie całkiem nieźle do przodu :).
Po co to wszystko piszę? A no bo sam jestem trochę #przegryw. Nigdy nie miałem za dużo atencji od kobiet. Dopiero, kiedy zacząłem zbliżać się do 30 zauważyłem, że #rozowepaski inaczej na mnie patrzą. Częściej widzę tę iskierkę w oku. No i odmówiłem seksu dwóm kobietom! Nie do pomyślenia! Tak więc trzymajcie się stulejki,
@Green_4_ever: kumpel koło 27-28 lat opowiadał mi że im starszy się jest i nie ma się na palcu GPSa to więcej dziewczyn na Ciebie leci bo to ostatnia szansa żeby starą panną nie zostać :>
  • Odpowiedz