Wszystko wydarzyło się w tym miejscu - http://goo.gl/wVz3cn - na drodze z Wołomina do Zielonki. Wracałem do domu, do Ząbek z Wołomina (jechałem jakby w dół mapy). Za mną jechał busik. Nagle przed skrzyżowaniem zaczął mnie wyprzedzać a z tej bocznej uliczki wyjechała kobieta w czerwonym autku. Ja musiałem ratować się uciekaniem na pobocze, ale idiota i tak przywalił te wyjeżdżające autko - pięknie wyprzedzał na skrzyżowaniu widząc wyjeżdżające z boku auto,
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Mireczki, taka refleksja mnie naszła, nie ma co się spieszyć jadąc autem, szczególnie w takich warunkach pogodowych jak teraz, wczoraj wróciłem z pracy i dowiedziałem się że zgineła Moja bardzo dobra koleżanka, a wręcz prawie rodzina, z którą się wychowywałem, prosta mało uczęszczana droga, bardzo słabe warunki, nie jechali za szybko, poduszki nie wystrzeliły, brak pasów, poślizg, drzewo, narzeczony przeżył, ona zgineła. Powiem szczerze że pierwszy raz ktoś bliski odszedł, ślina staje
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach