Wirtualne, ale jak by nie bylo kilometry same sie nie wykrecily. Pogoda co prawda byla niby okej, bo nawet slonce wyszlo, ale po calej nocy i polowie dnia deszczu, z tonami lisci na drodze, wyjscie na szose nie zapowiadalo sie na najmadrzejszy wybor.. Stad start sezonu na trenarzeze i pyknieta pazdziernikowa seteczka.
Kwadratowo nic nowego, wszystko obszary zjezdzone na zywo. Choc czasem kusi puscic tracka przez

















