Jak podaje Polska Agencja Prasowa powołując się na wewnętrzny komunikat Telewizji Polskiej, dziś tuż po godzinie 18, w trakcie przygotowań do nagrania teleturnieju "Jeden z dziesięciu", obszedł nagle Tadeusz Sznuk, prowadzący programu, swoją garderobę w studiu nagraniowym TVP w Lublinie.
Bezpośrednie przyczyny nagłego obejścia ulubieńca telewidzów nie są na razie znane. Anonimowe źródło w TVP potwierdza, że odczuwał stres przed nagraniem.
W



















24-letni Striełok miał wszystko: artefakty, sprzęt, ruble i drużynę. Wszystkie jego plany zostały zniszczone w jednej chwili, kiedy żołnierz Powinności z powodu obsesji kazał mu wynosić się stąd stalkerze.