W straży pożarnej dzwoni telefon: - Dzień dobry, czy to ZUS? - Proszę pana, ZUS spłonął... Po pięciu minutach znowu dzwoni telefon. Ten sam głos: - Dzień dobry, czy to ZUS? - ZUS spłonął. Po następnych pięciu minutach znowu dzwoni telefon. - Dzień dobry, czy to ZUS? - Ile razy mam panu powtarzać, że ZUS SPŁONĄŁ! - odpowiada wściekle strażak.
@Del: chodzi o to, że magnumka ma poręcze na zewnątrz kabiny i pewnie zwykle są brudne, a dokumenty z tego samego powodu a dodatkowo nie są od razu przy drzwiach tylko bardziej z tyłu.
Sasza po ślubie przyjeżdża do Ojca! - Nu i szto Sasza, poruchał? - Niet! - Paczemu? - Nie wchodit! - Kak nie wchodit? Maslił? - Niet. - No to paproboj! Po tygodniu przyjeżdża Sasza do Ojca. - Nu i szto Sasza, poruchał? - Niet. - Paczemu? - Nie wchodit! - Kak nie wchodit? Maslił? - Da maslił! - Slinil? - Niet. - No to paproboj! Po kolejnym tygodniu przyjechał Sasza do Ojca.
Lecą ludzie samolotem. Nagle z głośnika głos pilota. – Proszę państwa, proszę się nie denerwować, mamy małą awarię. Proszę przejść na lewą stronę samolotu i spojrzeć przez okienka. Ludzie przechodzą na lewą stronę, samolot się przechyla, a pilot: – Jak państwo słusznie zauważyli, lewy silnik płonie. Mała panika na pokładzie, ale od czego drugi silnik… Za chwilę jednak znów głos… – Proszę państwa, a teraz spokojnie, powoli proszę przejść na drugą stronę
- Tato, chyba jestem gejem. Nie jestem pewien. - Spokojnie synu. Chodź, pokażę ci gejowskie porno i wtedy odpowiesz. - I jak? Podoba ci się? - Nie, to obrzydliwe. - Czyli nie podoba ci się widok współżyjących mężczyzn? - Z reguły podoba, ale nie jeżeli jesteś to ty i wujek
Kopałem dół w ogrodzie. Nagle łopata zatrzymała się na starej, drewnianej skrzyni. W środku znalazłem setki starych złotych monet. Z podniecenia i ekscytacji chciałem zawołać żonę, ale wtedy przypomniałem sobie po co kopałem dół...