Kowal, chłop jak dąb, silny taki, że podkowy łatwo zaginał, miał sad jabłkowy. Nagle zaczęły mu znikać jabłka. To kowal się wkurzył. Postanowił zaczaić się w nocy, żeby złapać złodzieja. No i dorwał drania, jak siedział na drzewie. Złapał za jaja i ścisnął.
- Jak się nazywasz? - zapytał, ale cisza. To ścisnął jeszcze bardziej, aż strzeliły mu kości w palcach.
- Jak się nazywasz? - spytał ponownie, ale dalej cisza. To