Dziś na "rynku" w Katowicach odbywał się jarmark staroci.
Wśród wszelkiego żelastwa, obrazów i nie wiem czego jeszcze, Bogu ducha winna kobitka sprzedawała salceson. Wiem, że czepiam się szczegółów, ale niesmak pozostaje, jak po wybraniu Balcerowicza na doradce w Kijowie.
















źródło: comment_EJO3Jr90ZDfyuoI2zoHRjX6tzDDXBQ4q.jpg
Pobierz