@dietyloamoniowy: kiedyś wierzyłam, że jak biegnę i wieje mi w ryj to jak będę wracać będzie wiało w plecy, teraz już wiem, że to ma tyle samo sensu co wiara w Świętego Mikołaja, życie chłoszcze :c
@mozgogrdyczka: I ten uczuć w drodze powrotnej jakby się biegło w saunie, bo wiatr przestał chłodzić, +10 do temp. odczuwalnej XD Ileż to razy zastanawiałem się co wolę i nigdy się nie dowiem ¯\_(ツ)_/¯
Dwa tygodnie kwarantanny na niemieckiej wiosce odbyte. Wracam do życia.
Dwa tygodnie bez biegania, tylko pompki, a Garmin wskazuje poprawę formy i wzrost progu mleczanowego. I to na wzniesieniach ponad dwukrotnie większych w porównaniu do tego, po czym biegałem do tej pory XD Pierwsze dobrze przeprowadzone roztrenowanie w moim życiu. Dziękuję Pan Koronawirus XD
Biegałem po lesie gdzie nikogo nie spotykałem, to nie. Teraz biegam po mieście gdzie mijam emerytów z psami, meneli, ludzi na przystankach i kolejki pod sklepami - monopolowymi głównie, bo alko wydawane jest przez okienko. Logiki tu brak. Na szczęście policja u mnie się nie przyczepia do biegaczy.
@Chlopiec_z_drewna: No tak, bo bieganie po lesie w samotności z pewnością jest bardziej zaraźliwe niż msze, które od 12. znowu będą dla grup 50 osób. Już nie wspominając o prozdrowotnym wpływie na organizm, w tym układ odpornościowy. Miłego.
@mozgogrdyczka: Dokładnie, lubią jak się ich trzyma za mordę, taki syndrom sztokholmski w stosunku do polityków. A do tego my przecież nie robimy nic co by te zakazy łamało. Wręcz się dostosowujemy, bo skoro nie można do lasu, to tam nie wbiegamy. Będzie zakaz biegania po mieście, to nie będę biegał. Na razie zwracam uwagę na brak sensu i logiki w tym wszystkim. No a zalecenia, to zalecenia ¯_(ツ)_/¯
Miłego ᶘᵒᴥᵒᶅ
#sztafeta #ruszdupe