Dobra, to dzisiaj lecimy wcześniej z #suchar, plus jeden po angielskiemu jako bonus.
Siedzi pijany facet w barze i myśli sobie:
- Mam już dość, idę do domu.Próbuje wstać, ale upada.
Myśli:
- Ok, doczołgam się do drzwi i spróbuję wstać na ulicy. Wychodzi na ulicę, próbuje wspiąć się na parkometr, ale znów gleba!.
Siedzi pijany facet w barze i myśli sobie:
- Mam już dość, idę do domu.Próbuje wstać, ale upada.
Myśli:
- Ok, doczołgam się do drzwi i spróbuję wstać na ulicy. Wychodzi na ulicę, próbuje wspiąć się na parkometr, ale znów gleba!.
























Nie mogę sobie przypomnieć pewnego dowcipu, świta mi po głowie, że jakiś nieszczęśnik chodził po afrykańskich wioskach i na koniec miał śmierć przez Woogie boogie.
Kapitanie, poratujesz?
- buga-buga.
I cała wioska go kolejno gwałci. Potem znowu pytanie
- wolisz śmierć czy buga-buga?
-Wole śmierć!
- zarządzam śmierć przez buga-buga