Jak się nazywała ksiażka, "najpewniej lektura" o obozach śmierci, gdzie kazano bochaterowi niesc co bardzo ciezkiego, tylko po to żeby musiała to odłozyc na mniejsce po ciazkim dniu pracy.
Ksiazaka kojarzy mi się jeszcze z awitaminozą, "kanadą - w obozie jest co jeść" i "muzełmanami - ludzi którzy starcili ducha".

#ksiazki #2wojnaswiatowa #obozykoncentracyjne #historia
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Moja prababcia od strony mamy przeżyła 10 miesięcy w niemieckim obozie koncentracyjnym Ravensbrück, miała wtedy 18lat. Planuje odszukać zapiski prababci, z tego co wiem trochę pisała, trochę rozmawiała z jakimś historykiem do którego tez będę chciał dotrzeć.

Znam tylko jedną historie opowiedziana przez prababcie:
Obok obozu byla fabryka bomb do której razem z innymi kobietami została wysłana do pracy, ze względu na małe dłonie pracowała przy montażu zapalników.
Parę dni wcześniej do obozu zajechał
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach