"Człowiek zawsze postępuje dobrze" Nie oskarżamy natury o niemoralność, kiedy nam zsyła nawałnicę z grzmotami i ulewą: dlaczegóż nazywamy niemoralnym człowieka czyniącego szkodę? Ponieważ przypuszczamy, że tu samowolnie rządzi wolna wola, tam konieczność. Ale to rozróżnianie jest błędne. A następnie: nawet rozmyślnego szkodzenia nie nazywamy niemoralnym w każdej okoliczności: na przykład bez skrupułu i rozmyślnie zabija się komara tylko dlatego, że się nam
"Ani moralność, ani religia nie styka się w chrześcijaństwie z żadnym punktem rzeczywistości. Same urojone przyczyny („Bóg”, „dusza”, „ja”, „duch”, „wolna wola” – lub też „niewolna”); same urojone skutki („grzech”, „zbawienie”, „łaska”, „kara”, „odpuszczenie grzechu”). Obcowanie urojonych istot („Bóg”, „duchy”, „dusze”); urojona wiedza przyrodnicza (antropocentryczna; zupełny brak pojęcia przyczyn przyrodzonych); urojona psychologia (same samonieporozumienia, interpretacje przyjemnych lub nieprzyjemnych uczuć ogólnych, na przykład stanów nervi sympathici, z pomocą mowy znakowej religijno-moralnej idiosynkrazji –
Resentyment - pojęcie filozoficzne, oznaczające zjawisko tworzenia iluzorycznych wartości oraz ocen moralnych jako rekompensaty własnych niemocy i ograniczeń.
Resentyment ma swą dynamikę rozwojową. Scheler opisuje jej etapy. Najpierw pojawia się zazdrość: ktoś ma, a ja nie mam, co przeżywam tak, jakby mnie tego pozbawiono. Sama zazdrość niekoniecznie jednak prowadzi do resentymentu. Może mobilizować, być inspiracją do walki, postępu. Dopiero poczucie definitywnej bezsilności popycha ku rezygnacji,
@tgdnx: dlatego Jezus wybierał rybaków, a nie uczonych, żeby przez tych słabych (tu: świadomych własnej niemocy i ograniczeń) pokazać moc Boga, tym, którzy uważają się za "mocnych sobą". Zresztą jest to powiedziane w Świętym Piśmie. Wielu już mocnych jak i słabych, w pojęciu ludzkim, pochłonęła ta sama ziemia.
Ktoś jest marnie wykształcony? Poniża "salony" i "profesorków". Chce być bogaty, a nie jest? Woła: "Wszyscy bogaci to złodzieje". I coraz bardziej grzęźnie w urazach. Lekarstwo?
3 stycznia 1889 roku niemiecki filozof Fryderyk Nietzsche, wychodząc z turyńskiego hotelu, dostrzegł okładanego przez woźnicę kolejnymi batami konia. Fryderyk starał się ochronić zwierzę, lecz bezskutecznie i w dodatku uległ wypadkowi. Wkrótce u słynnego filozofa została zdiagnozowana przewlekła choroba psychiczna, która doprowadziła do poważnego uszczerbku na jego zdrowiu. Autor aż do swojej śmierci nie napisał już żadnego dzieła. A co stało się z koniem? #film
Zawsze zastanawiało mnie to, czy sam początek Tako Rzecze Zaratustra, gdy Zaratustra wychodzi z jaskini i widzi światło dnia nie jest pewnego rodzaju nawiązaniem do Chrystusa. #filozofia #nietzsche
Jeżeli ktoś chciałby zabrać się za lekturę Nietzschego, to śmiało mogę mu polecić ten tekst, symptomatycznie zatytułowany "Nietzscheański człowiek po >>śmierci Boga<<". Myślę, że jest dobrą i syntetyczną wykładnią najważniejszych poglądów niemieckiego filozofa.
Dlaczego polecam? Dlatego, że wokół śmierci Boga w optyce nietzscheańskiej narosło wiele nieporozumień: od przedstawiania Nietzschego jako osoby kwestionującej wartości do przypisywania temu człowiekowi wulgarnego nihilizmu w o wiele większym stopniu niż ma to naprawdę miejsce. Tymczasem nigdy nie