https://www.youtube.com/watch?v=u0i61YoNwZU
Mirki, przecież ten kawałek to jest muzyczny sztos. Ale co więcej! Pochodzi on z albumu, który mógłby spokojnie towarzyszyć najlepszym produkcjom Hollywoodzkim. Aleksandar Dimitrijevic, bo tak się on nazywa. Jeszcze o nim usłyszymy. Z fartem muzyczne świry

Tutaj album Best of Omega.

#strangerthings #seriale #muzyka #muzykafilmowa #ciekawostki
B.....q - https://www.youtube.com/watch?v=u0i61YoNwZU
Mirki, przecież ten kawałek to...
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#muzyka #muzykafilmowa #johnbarry #60s #70s #80s #90s #lifelikejukebox
3 listopada 1933 r. w Yorku urodził się angielski dyrygent i kompozytor muzyki filmowej - John Barry. W latach 1963-1987 stworzył muzykę do 11 filmów z serii o przygodach Jamesa Bonda, w tym pierwszy temat muzyczny (wykorzystany w filmie "Dr. No").
Jest również autorem muzyki do m.in. takich
Lifelike - #muzyka #muzykafilmowa #johnbarry #60s #70s #80s #90s #lifelikejukebox
3 ...
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@buntpl: Ale masz na myśli kompozytora Tylera, czy ogólnie dyrygenta?
Ogólnie z tego co sam trochę pogrywam, to przy utworach, które są ograne i ćwiczone bardzo, bardzo długo, to dyrygent za dużo nie macha - bo po co? Namachał się na próbach. Orkiestra w sumie dałaby radę jak by było trzeba sama. Kiedy leci się a vista, czas goni, sekcji perkusyjnej trochę mało, to dyrygent macha więcej, żeby wszyscy rytmu
  • Odpowiedz
@tei-nei: To nie tak, że w filmie Hans i Benji jakoś tam muzykę skopali. Do obrazu pasuje. Ale nie jest to OST, który będzie słuchany po wieki wieków. Nie ma tam żadnej ciekawej nuty, nic co prosi się o ponowne odsłuchanie. Film niestety jest trochę podobny - kultowym nie będzie bo nie ma z czego. Szkoda. Jest dobry, jest świetnie nakręcony, jest technicznie rewelacyjny, jest jednocześnie trochę cukierkowy, ale nie
  • Odpowiedz
@kwiatencja: Spoko, nie powiedziałeś. Po prostu dyskusja zaczęła się od Vangelisa i naturalnym torem poszła w stronę Zimmera i Wallfischa - w tym kontekście o tej muzyce mówię. Można oczywiście ją oderwać od pierwowzoru (do którego czuć delikatne, ledwo wyczuwalne nawiązania w BR2049) i w ogóle udawać, że Vangelisa nie było - tylko co to zmienia? Nie sprawi, że Zimmer stanie się bardziej godny słuchania.

Tak szczerza, nic od Zimmera
  • Odpowiedz