Kiedyś oglądałem "Jak poznałem waszą matkę", ale zarzuciłem to jakoś bez żalu. Właśnie dziś odpaliłem jeden losowy odcinek (The Final Page) i przypomniałem sobie o głównym powodzie zaprzestania jego oglądania, a mianowicie: jest cholernie dołujący to wręcz modelowy generator melancholii!