@blazek: W Łodzi było zlokalizowanych dużo ośrodków fabrycznych to i ludzie mieli z czego odkładać. Na tych niebieskich Kresach pewnie uzbierałbyś masę krezusów którzy byli tak bogaci jak nikt w Poznańskim, a na mapie rzecz jasna tego nie widać bo statystycznie ginęli w gąszczu robiącej na nich biedoty. Natomiast bez wątpienia rosyjskie rządy to był pewien standard jakościowy, granice pomiędzy zaborami są widoczne jak na dłoni.
Mapa przyrostu naturalnego w II RP. Nie jestem socjologiem, ale zależność jest oczywista - tam gdzie była największa bieda rodziło się nieporównywalnie więcej dzieci i jednocześnie ludzie nie emigrowali pozostając tam gdzie się urodzili.
jednocześnie ludzie nie emigrowali pozostając tam gdzie się urodzili.
Jak wyżej. Nie porównywałbym też ludzi na białoruskiej wsi, jak to pisał Wańkowicz często jeszcze lubujących się w mentalności XIX wiecznego chłopa pańszczyźnianego, z współczesnymi emigrantami ekonomicznymi. Tamci ludzie tkwili w takich realiach społecznych, że statystycznie najdalej w ciągu swojego życia opuszczali rodzimą wioskę jadąc na miejscowy targ 15 kilometrów dalej. O wycieczce do Warszawy mogli pomarzyć, nie mówiąc już
Poszukuję mapy Europy w wysokiej rozdzielczości do pobrania i druku z zaznaczonymi granicami państwowymi oraz większymi miastami i województwami/okręgami poszczególnych krajów.
Londyńska mapa z 1914 r. No bardzo mi Anglicy zaimponowali. Przede wszystkim - brak powszechnego wówczas na zachodzie zakłamania w kwestii polskiej obecności etnicznej na Wileńszczyźnie, po drugie jaka znajomość terytoriów wówczas już dawno utraconych na zachodzie.
Z przedwojennego atlasu E.Romera. Ciekawe, że struktura wyznaniowa wzdłuż zachodniej granicy nie pokrywała się ze strukturą narodowościową, tj. było więcej katolików niż Polaków. Przykładowo, na Warmii zamieszkanej przez Niemców wyznaniowo bardzo ładnie odznaczały się granice przedrozbiorowej Polski. Na Dolnym Śląsku też katolicy, ale nie Polacy.