Jeden z moich ulubionych fragmentów z ukochanej knigi. Więc się podzielę z Wami.

S. LEM, DZIENNIKI GWIAZDOWE

"Dawno temu w okolicy Tairii wpadł na rafę meteorytową statek wiozący kartofle dla kolonistów na Latrydzie. Przez powstałą w powłoce dziurę wysypał się cały ładunek. Statek zdjęto z rafy i przyholowano ratowniczymi rakietami na Latrydę, po czym historia ta poszła w zapomnienie. Tymczasem kartofle, które spadły na powierzchnię Tairii, wypuściły kiełki i poczęły w najlepsze rosnąć. Jednakowoż
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Przypomniany Pirx .Nie ma to jak książki Lema. Świetny język, niesamowite podejście do tematu. Szkoda, że książki pisane troszkę za wcześnie nie pokrywają sie aż tak dobrze z dzisiejszym wyobrażeniem przyszłości szczególnie w obrębie komputerów, jednak świat jest niesamowicie "ludzki", nie odrealniony. Zabawny czasami (wszyscy palą wszędzie, nie ma komórek, komputerów osobistych, zegarki nakrecane, związek radziecki), nigdy nie pozwala się oderwać od poruszanych tematów, będących najczęściej różną wariacją badania człowieka i jego
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Nieśmiały cybernetyk potężne ekstrema

Poznawał, kiedy grupy unimodularne

Cyberiady całkował w popołudnie parne

Nie
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach