"Prowadźcie do lodówki"
Niedzielny wypad na pogranicze Małopolski, Świętokrzyskiego i Śląska. Ogromny upał od którego się odzwyczaiłem. W kwietniu mogłem zrobić setkę bez picia a tutaj poszło ponad 3,5 litra a byłoby pewnie więcej ale niedziela pisowska i sklepy pozamykane.
Początek trasy z lekkim wiatrem w plecy więc jechało się elegancko. Na 50 km wjazd w las gdzie najpierw było prowadzenie roweru przez około 1km bo piach taki,


























Do pracy, a po - kwadraty
Południowy zachód od Wrocławia
Wyjazd można skrócić do: pada, nie pada, pada, nie pada, pada, nie pada, pada, nie pada, pada, nie pada, pada, nie pada.
Jakieś 2km musiałem prowadzić rower bo trawa po pachy. Ale było fajnie i nawet byłem zagranicą :)
źródło: comment_1624645737WXgwcYEhs2JsE3nUplf5pX.jpg
Pobierzźródło: comment_1624646273ESWn4NiHIYR9zaA3q27Ag2.jpg
PobierzMEGA C - mi pasuje, trzyma długo baterię i to jest podstawowy czynnik jaki brałem pod uwagę. Po za tym to pierwszy licznik z gps i nawigacją więc nie mam porównania.
Następnym razem wybrałbym coś z oferty garmina żeby mieć dokładniejsze mapy.