Kim Ir Sen na spotkaniu z węgierskim politykiem Jánosem Kádárem, 1984. Widać guz na jego szyi.

Oczywiście niebiański przywódca urodzony w górskim jeziorze nie może umrzeć jak śmiertelnik, bo normalnie po "śmierci" wstepuje do Wielkiego Gułagu w niebie, więc normalnie takich zdjęć w Korei Północnej nikt by nie zobaczył, a za publikacje czekałby wspaniały obóz. Jest książka, która nazywa się "Religiopodobny komunizm" napisana przez Marcina Kulę. Praca nie dla wszystkich, bo obraża
myrmekochoria - Kim Ir Sen na spotkaniu z węgierskim politykiem Jánosem Kádárem, 1984...

źródło: comment_1645348659LKGtqT1uVhxsXEoFmXTWNb.jpg

Pobierz
  • 14
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@SonoIo: polecam, ta sama tematyka, opowiedziane przez dziewczynę która uciekła z Korei Północnej.

O tyle ciekawe, że oprócz opowieści o samych realiach Korei Północnej, pokazuje też inną stronę tej problematyki - mianowicie życie "po", to jak trudno jest adaptować się uciekinierom, mimo że trafiają do kraju z tym samym dziedzictwem kulturowym, językiem itd i mimo że zostają objęci opieką - wielu z nich nie wytrzymuje i wraca, choć mają wiedzę
  • Odpowiedz