Prezydent wybierał się na delegacje do Kazachstanu. Leci samolotem, ale niespodziewanie zdarzyła się usterka. Samolot ląduje w polu, obok dużego miasta. Nikt nie informuje Adriana, że to przez awarię, bo nie chcą denerwować głowę państwa. Adrian, jak to ma w zwyczaju, natychmiast udaje się do ludzi, aby się pokazać. Chodzi przez godzinę po mieście, aż dopadł go wysoki urzędnik, i zagaja:
- Panie Adrianie, jak


























źródło: comment_1645446972WEx4m0kVsBw63AGq4DpON1.jpg
Pobierz