#jazz
Minęły jakieś trzy miesiące od mojego „odkrycia” jazzu i chyba mogę już powiedzieć, że to nie był chwilowy kaprys.
Wracam regularnie do Milesa Davisa (zwłaszcza wieczorami) i Billa Evansa, który chyba działa na mnie lepiej niż powinien.
Zorientowałam się też, że lubię rzeczy trochę spokojniejsze i bardziej „rozlane” niż szybkie i techniczne.
Nadal
Minęły jakieś trzy miesiące od mojego „odkrycia” jazzu i chyba mogę już powiedzieć, że to nie był chwilowy kaprys.
Wracam regularnie do Milesa Davisa (zwłaszcza wieczorami) i Billa Evansa, który chyba działa na mnie lepiej niż powinien.
Zorientowałam się też, że lubię rzeczy trochę spokojniejsze i bardziej „rozlane” niż szybkie i techniczne.
Nadal
























źródło: flea
Pobierz