Dzisiaj, w ramach odpiny poegzaminowo - przedpracowej, kupiłam Maipo Reserva chardonnay. Ze względu na wyjątkowo niską cenę jak na to wino - od razu powędrowało do koszyka. Wino często spotykane, ale bardzo letnio - przyjemne.
Mimo dużej mocy - aż 13,5% [jak na białe wino - to sporo], wino jest fajnie owocowe i delikatne. Czuć melona, brzoskwinię, trochę ananasa. Było starzone w dębowych beczkach, i gdzieś tam się ten posmak dębu przewija.
Ciekawostkę znalazłam - szparagi, zgodnie z ludową mądrością, zbiera się do Świętego Jana, czyli do 24 czerwca. Kupowanie ich po tej dacie bywa ryzykowne, bo możemy się nadziać na stare, łykowate szparagi.
Kupiłam dzisiaj suma afrykańskiego. Zaraz ląduje na patelni, stwierdziłam, że nie będę przesadzać z przyprawianiem, więc tylko cytryna, pieprz, kolendra. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, nigdy dziada nie jadłam.
Zrobiłam dzisiaj gulasz szegedyński. Od dawna miałam ochotę na kiszoną kapuchę a nie za bardzo mam czas na gotowanie bigosu, więc skorzystałam z przepisu Makłowicza i wyszło cudnie.
Zrobienie gulaszu jest banalne i dodatkowo - tanie:]
Jeszcze całkiem niedawno, żeby dostać doradę, trzeba było zjeździć cale miasto. Teraz jest prawie w każdym sklepie, co mnie niezmiernie cieszy, bo bardzo tę rybę lubię:]
Teraz czekam na żabnicę w Lidlu!:]
A poki co, grillowana dorada ze szparagami i bakłażanem.
Dostałam kilka dni temu awizo, więc dzisiaj z zaciekawieniem (wiedziałam, ze to jeszcze nie wykopaczka) poszłam na pocztę. Okazało się, ze czeka na mnie wielki wór zza oceanu.
Po przytaszczeniu wora do domu ochoczo wzięłam się na rozpakowywanie. A co było w środku?
Okazało sie, ze tato zrobił mi prezent imieninowy - dostałam najnowsze wydanie Joy of Cooking (jego ulubionej książki kucharskiej) i obydwa tomy Mastering the Art of French Cooking Julii Child,
Z okazji wczorajszej kolacji dla znajomych zrobiłam zupę z pieczonej papryki, kotleciki jagnięce z sosem miodowo miętowym, pommes duchesse z sosem bernaise i grillowanymi szparagami i sernik z musem malinowym.
Najbardziej bałam się sosu bernaise, bo z nim różnie bywa, ale niepotrzebnie, bo wyszedł mi wyśmienity. W ogóle razem z pommes duchesse - coś pięknego.
Sos miodowo-miętowy okazał się zbyt mocny dla delikatnej jagnięciny (a tato mówił - polej masłem czosnkowym i nie
Dzisiaj na obiad musiałam przyrządzić coś bezmięsnego, ze względu na wegetariańskiego gościa. Wybór padł na tagliatelle z podgrzybkami. Wyszło bardzo fajnie. Kiedyś coś podobnego dawałam na GzW, ale przypomnę, może się komus przyda;)
Komentarz usunięty przez moderatora