161 716,66 - 8,96 = 161 707,70
Zaspałem jak diabli, wstałem o 4:50 i w połączeniu z planowanym wcześniejszym wyjściem mojej lepszej połówki do pracy trzeba było mocno zredukować planowaną trasę. Ruszyłem dopiero 5:19, w dodatku coś cieniutko szło - cały czas tempo słabsze od 5min/km... Trzeba sobie było odpuścić rozpustę w niedzielę wieczór :)
Koniec końców marne 5:02 przy niecałych 9km - porażka. Ale ważne że choć trochę sobie pobiegałem :)
Zaspałem jak diabli, wstałem o 4:50 i w połączeniu z planowanym wcześniejszym wyjściem mojej lepszej połówki do pracy trzeba było mocno zredukować planowaną trasę. Ruszyłem dopiero 5:19, w dodatku coś cieniutko szło - cały czas tempo słabsze od 5min/km... Trzeba sobie było odpuścić rozpustę w niedzielę wieczór :)
Koniec końców marne 5:02 przy niecałych 9km - porażka. Ale ważne że choć trochę sobie pobiegałem :)


Wczoraj nie dałem rady wstać, a że squash odwołany to postanowiłem że pobiegam dla odmiany w środę. I co? I zaspałem jeszcze gorzej niż przedwczoraj - wstałem o 5:15! Nic to, zacisnąłem zęby i jakimś cudem po 10 minutach już byłem przed domem. Na standardowe 23km nie było szans, więc rzuciłem się na podbiegi (10x200m) i interwały z max. tempem (4x500m). Poszło znośnie, choć w
źródło: comment_XbCh0jYWHMBHJxLyrs7RWeRik7jXizUW.jpg
Pobierz