162 066,40 - 25,44 = 162 040,96
Wczoraj pogoda nie zachęcała do biegania - co prawda nie mam nic przeciwko bieganiu w deszczu, ale niemożebnie mnie wkurza chlupotanir w butach :) Do tego wizja porządków i 3 godzin odkurzania ułatwiła moją decyzję o zrobieniu dłuższego biegu w niedzielę.
O 5 lało. O 6 przestało lać, ale "taato psytul mnie", "miauuu chce nam się żreć" i kompletowanie ciuchów sprawiło że wystartowałem dopiero grubo po 7.
Ale
Wczoraj pogoda nie zachęcała do biegania - co prawda nie mam nic przeciwko bieganiu w deszczu, ale niemożebnie mnie wkurza chlupotanir w butach :) Do tego wizja porządków i 3 godzin odkurzania ułatwiła moją decyzję o zrobieniu dłuższego biegu w niedzielę.
O 5 lało. O 6 przestało lać, ale "taato psytul mnie", "miauuu chce nam się żreć" i kompletowanie ciuchów sprawiło że wystartowałem dopiero grubo po 7.
Ale


Zaspałem jak diabli, wstałem o 4:50 i w połączeniu z planowanym wcześniejszym wyjściem mojej lepszej połówki do pracy trzeba było mocno zredukować planowaną trasę. Ruszyłem dopiero 5:19, w dodatku coś cieniutko szło - cały czas tempo słabsze od 5min/km... Trzeba sobie było odpuścić rozpustę w niedzielę wieczór :)
Koniec końców marne 5:02 przy niecałych 9km - porażka. Ale ważne że choć trochę sobie pobiegałem :)
źródło: comment_JI2esqrug93JyiP4mDvBnbU4OwQx0aEk.jpg
Pobierz@Duze_p--o: mniejsza niż zwykle, bo poleciałem krótszą trasą :) Jak biegnę standardowe 13 to jest ok. 140m, na wczorajszych rekordowych 25km nawet ponad 300m wyszło - cóż, nie bez powodu moje osiedle nazywa się Wzgórza Krzesławickie :)