Nadal weekend, więc znowu okolice Makowa. Trzeba korzystać póki względnie ciepło i całej doliny nie zasnuje dym z pieców...
Niestety najkrótsza trasa zamknięta do 17km i prawie pół km podbiegów - znowu musiałem się streszczać i pobiegłem kawałkiem bardziej odludnej trasy a potem zawróciłem. Tempo słabe, ale dbałem by tylko nie przekroczyło 5 min/km i ot tak sobie dreptałem ;)
#sztafeta
#biegajzwykopem



Dziś wtorek - dzień trudów, męki i znoju. Znaczy się dzień podbiegów i interwałów :)
Sakramencko zaspałem (kot już niemsl zrezygnował z jojczenia o wypuszczenie), więc tak jak ostatnio musiałem trochę skrócić - o jeden odcinek tempa max. Czyli 10x podbieg 200m, a potem 3x 500m na maksymalnych obrotach.
Wyszło zadziwiająco łatwo - puls wysoki, ale jakiś zmordowany nie byłem. Na koniec najprzyjemniejsze - sprint z górki do
źródło: comment_KxonlkllmkGl0yjqXG18QqsYcxmF92Hv.jpg
Pobierz