No i coraz bardziej czuję nadchodzącą zimę - po raz pierwszy od wielu miesięcy rozpocząłem trening przed wschodem Słońca...
Po raz pierwszy w tym miesiącu (bo na urlopie sobie luzy dałem) podbiegi i interwały.
Tradycyjnie:
- jakieś 300m do wybranej górki




Trochę się zamarudziło, start dopiero o 5:30 - ale i tak na w miarę niskie Słońce się załapałem, tylko pędolino mi uciekło (przynajmniej nie musiałem czekać na przejeździe kolejowym :)
Zacząłem nieco zbyt szybko, puls nieco za wysoki, potem już jakoś się po prostu biegło - efekt końcowy 4:53, ujdzie.
A jutro znowu katorga z podbiegami i interwałami. ALEŻMISIĘNIECHCE!
#
źródło: comment_DTKvE0628mZjILEk0oC5UDxTGh8Zogm0.jpg
Pobierz