417103,00 - 11,15 = 417091,85

Wczoraj nie było szans na bieganie - wyprawienie czwórki śpiochów na 7:30, a wcześniej kupienie bułek i zrobienie drugiego śniadania trochę kolidowało z porannymi przyjemnościami...
Potem był ciężki dzień, zakończony przywiezieniem kolejnej dwójcy ( ͡º ͜ʖ͡º)
Ale choć dzisiaj chrapała szóstka dzieciaków, to plany były na tyle spokojne że sobie mogłem pozwolić na krótką przebieżkę. Obudziłem się nawet nieco później niż zwykle i wybiegłem o 6:45.
enron - 417103,00 - 11,15 = 417091,85

Wczoraj nie było szans na bieganie - wyprawien...

źródło: comment_h4YOkdvJ9w33ugQVj9hOIbL08WfwtMt7.jpg

Pobierz
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Wczoraj nie było szans na bieganie - wyprawienie czwórki śpiochów na 7:30, a wcześniej kupienie bułek i zrobienie drugiego śniadania trochę kolidowało z porannymi przyjemnościami...


@enron: a bieganie w nocy/wieczorem po pracy to co? :D
  • Odpowiedz
417249,80 - 11,03 = 417238,77

Ech, rano napisałem 90% tekstu i potem już nie było jak... ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Wczoraj nic nie wyszło z biegania - mocno zarwana noc, zawalony poranek a do tego ulewa jak jasna cholera… wszystko było przeciw. Dziś, dla odmiany, całkiem spoko - co prawda obudziłem się dość późno bo o 5:15, ale jakoś w miarę sprawnie się zebrałem i już o 5:30 wystartowałem. Drogi były
enron - 417249,80 - 11,03 = 417238,77

Ech, rano napisałem 90% tekstu i potem już nie...

źródło: comment_VyDcDBVvZ0EUkZmYwVKdOjRJzQS8J3O8.jpg

Pobierz
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

417545,56 - 15,25 = 417530,31

Wczoraj pospałem za wszystkie czasy i nie było już szans na bieganie - postanowiłem sobie odbić w poniedziałek, idąc wcześniej spać by wcześniej wstać. Oczywiście nic z tego - pamiętam jeszcze jak zegar wybijał kwadrans po północy... No co ja poradzę ¯\_(ツ)_/¯

Dobrze, że z rannym wstawaniem wyszło lepiej – już o 04:45 wstałam przed domem gotowy na start do startu. Nie mogę z tych chmur na niebie
enron - 417545,56 - 15,25 = 417530,31

Wczoraj pospałem za wszystkie czasy i nie by...

źródło: comment_JU9KJ4rYiIMlO1VPRtFeHPYIGCDGPpSf.jpg

Pobierz
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

417721,92 - 22,17 = 417699,75

Dzisiaj pobudka w Makowie, a więc… Grzechynia! ()
Jak zwykle moja ulubiona masakra – że jest sobota i nigdy nikomu nie spieszą, to wstałem dość późno i wyruszyłem dopiero o 6:15. Na zewnątrz mokro po długiej nocnej ulewie, na niebie ciężkie chmury, ale mimo to ciepło - 16°C i lekki wietrzyk. Czułem się dość ociężały, więc zamiast się spieszyć
enron - 417721,92 - 22,17 = 417699,75

Dzisiaj pobudka w Makowie, a więc… Grzechynia!...

źródło: comment_zPbL7aBh7k9zRNtT2A6JKFe6RdaoWWlM.jpg

Pobierz
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

417978,23 - 13,33 = 417964,90

Dzisiaj znowu wczesna pobudka i późny start - tak jakoś wyszło... Gdy wyruszyłem o 5:20 przy sympatycznych 16°C, Słońce dopiero nieśmiało wyglądało zza chmur a lekki wmordewind bardziej orzeźwiał niż przeszkadzał.
Po solidnej nocnej ulewie bałem się błota naniesionego z pól na jezdnię – I faktycznie, było tego sporo a miejscami potrafiło być niebezpiecznie ślisko… Trasa przebiegała też przez najgorszą ulice w krakowie ale jakoś wymanewrowałem między kałużami (
enron - 417978,23 - 13,33 = 417964,90

Dzisiaj znowu wczesna pobudka i późny start - ...

źródło: comment_hGfzTfiFMhakbgbj88Zaxsxhns3xbN7K.jpg

Pobierz
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

418296,89 - 13,67 = 418283,22

No i dzisiaj wstałem wcześnie, ale że nie ma dzieci w domu... ( ͡º ͜ʖ͡º) No więc wyruszyłem o 5:30 - przyjemne 16°C, miłe promienie porannego Słońca, śpiew ptaków, nic tylko gnać przed siebie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Start przyciężkawy, jakby mi się ktoś u nóg uwiesił - ale na szczęście potem niemal kilometr z górki pomógł mi się rozkręcić. Biegło się
enron - 418296,89 - 13,67 = 418283,22

No i dzisiaj wstałem wcześnie, ale że nie ma d...

źródło: comment_EhvBECTnwDpeG5KYdmmtPxZ0Q2hWjTxy.jpg

Pobierz
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

418370,27 - 11,01 = 418359,26

Jak człowiek nie ma motywacji, to organizm sam się dostosuje… Dzieci na działce, żadnej presji czasowej, to i zaspałem jak jasna cholera. Wstałem o 5:30 I nadal byłem śpiący – do tego czułem się ociężały niczym w mordę jeża Boczek i poobijany jak Bruce Willis z "Szklanej Pułapce". Na zewnątrz 19°C, na niebie ciężkie chmury, a powietrze nasączone wodą niczym gąbka, którą Joan Severance namydlała się
enron - 418370,27 - 11,01 = 418359,26

Jak człowiek nie ma motywacji, to organizm sam...

źródło: comment_LXLtpXyPi0Ut3swkAcsit8CClNAVktKx.jpg

Pobierz
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

418616,75 - 14,13 - 20,23 = 418582,39

W czwartek sobie zaspałem, a gdy zobaczyłem że o 5:15 było 21°C, to szybko uznałem że jednak wolę pomachać hantlami ( ͡º ͜ʖ͡º)
Wczoraj znowu było kiepsko ze wstawaniem, a że miałem ścisły rozkład dnia musiałem zarzucić plan zrobienia 20 km po podkrakowskich wioskach i wyruszyłem o 5:50 taką trasą by dotrzeć do warzywniaka tuż po otwarciu. Było 15°C
enron - 418616,75 - 14,13 - 20,23 = 418582,39

W czwartek sobie zaspałem, a gdy zobac...

źródło: comment_j0Y8sMAvUVtZ0pbgWXf71Huivgc5l4fQ.jpg

Pobierz
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

418915,01- 14,21 = 418900,80

Dzisiaj udało mi się wcześniej wstać i wyruszyłem o 4:45. Przyjemnie – 13°C, Słońce dopiero wstwało (jeszcze trochę i będę znowu łapał wschody). Ba - nawet ostatni autobus nocny minąłem! ( ͡º ͜ʖ͡º)
Biegło się przyjemnie, a początkowy chłód szybko minął jak tylko Słońce zaczęło operować. Relaksacyjne tempo, puls też - tylko na początku pulsometr zgłupiał
enron - 418915,01- 14,21 = 418900,80

Dzisiaj udało mi się wcześniej wstać i wyruszył...

źródło: comment_KNCDEjjcfhrZDWsEVdoSiY8XHdcQOfXb.jpg

Pobierz
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

418980,58- 12,00 = 418968,58

Normalnie po wtorkowym nocnym squashu w środę nie biegam, ale miałem już dwa dni przerwy i zdecydowanie trzeba było coś z tym zrobić. Udało mi się wstać już przed piątą, a 15 min później wystartować. Jako dodatkowy pretekst miałem konieczność zakupu bułek ( ͡º ͜ʖ͡º)
Dziś już było cieplutko – 16°C, słońce świeciło jak należy i po prostu aż chciało się biegać.
Nie ma co
enron - 418980,58- 12,00 = 418968,58

Normalnie po wtorkowym nocnym squashu w środę n...

źródło: comment_sxbnKct4rltVubGQHewmFM62hAGTRHwW.jpg

Pobierz
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

419523,94- 19,33 = 41904,61

Weekendu ciąg dalszy – tym razem lipiec zaczynam od biegu na Wysoką. Moja ulubiona trasa – nieco lżejsza niż Grzechynia, ale z równie pięknymi widokami. Wystartowałem równo o 6 - już było cudnie: Słońce pięknie świeciło, chmur niewiele, ale jednak dosyć chłodno – w cieniu 9°C i lekkie powiewy zimnego wiatru.

Z reguły w Jordanowie jest piękny widok na Babią Górę, ale tym razem sam szczyt przykryło wielkie
enron - 419523,94- 19,33 = 41904,61

Weekendu ciąg dalszy – tym razem lipiec zaczynam...

źródło: comment_qbn4ZyN7vhONRxOPFVsC6uvlAirJOnYD.jpg

Pobierz
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

419716.59- 22,73 = 419693.86

No to weekend, no to Maków i Grzechynia - w końcu! () Wydawało mi się, że wstałem przed 5, szybko się zebrałem a wychodząc patrzę na zegarek... a tu 6:15 ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Wczoraj na przemian było palące Słońce i ulewny deszcz - dziś się ustabilizowało i miałem pochmurny, wietrzny poranek i 13°C więc lepiej być nie mogło.
enron - 419716.59- 22,73 = 419693.86

No to weekend, no to Maków i Grzechynia - w koń...

źródło: comment_Td1DqljlncFVmMkqH3HuZpSkaYrZvKSO.jpg

Pobierz
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

419797,50- 12,41 = 419785,09

Wczoraj rano pizgało takim złem, że nawet koty nam się wpakowały do łóżka – uznałem to za znak, że należy pozostać w domu. Dzisiaj totalna odmiana - piękny wschód Słońca, w miarę luźno z czasem i przyjemne 17°C (w sumie to aż za ciepło). Poleciałem dopiero o 5:30, ku memu zaskoczeniu tempo całkiem miłe (4:48 min/km). Poleciałem jeszcze po bułki, wróciłem, reszta arbuza pochłonięta, dzień zaczęty
enron - 419797,50- 12,41 = 419785,09

Wczoraj rano pizgało takim złem, że nawet koty ...

źródło: comment_dY9uBsPE2WZMovMBMHiHdHrI4SoKfdQA.jpg

Pobierz
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@pestis: dieta sreta ( ͡° ͜ʖ ͡°) Po bieganiu mam ssanie na arbuza jak jasny pierun (ʘʘ)
Pewnie to przez to rzucanie cukru...¯\_(ツ)_/¯
  • Odpowiedz
419930,47- 13,34 = 419917,13

Uff, w końcu. Cztery dni bez biegania to już zdecydowane przegięcie – weekend sobie odpuściłem, a potem dwa dni koncertowo zaspałem… Dzisiaj wystartowałem dość późno, bo o 05:30 – wstałem co prawda ponad godzinę wcześniej, ale odbyłem nierówną walkę z systemem rezerwacyjnym PKP Intercity (którą przegrałem, aż mi się niemal odechciało biegać)… Przez to z planowanych 16 – 18 km zrobiło się marne 13, ale lepsze to niż
enron - 419930,47- 13,34 = 419917,13

Uff, w końcu. Cztery dni bez biegania to już zd...

źródło: comment_OqwWTGKvNwV6ZWA6LyMGQMp1PMagwINV.jpg

Pobierz
  • 12
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

420656,73- 14,67 = 420642,06

Dzisiaj znowu mnie niechcica dorwała. Obudziłem się o 4:30, ale tak się ślamazarzyłem ze wszystkim, że wybiegłem dopiero równo o 5:00. Pewnie gdyby cokolwiek padało, to bym sobie odpuścił, ale złośliwie ulewa zakończyła się jeszcze w nocy i już nawet ulice były suche.

Suche... i pełne gałęzi. Musiało faktycznie solidnie wiać, nawet jakieś powalone drzewo widziałem. Chłodny, chwilami dość mocny wiatr i niecałe 13°C to był lekki szok
enron - 420656,73- 14,67 = 420642,06

Dzisiaj znowu mnie niechcica dorwała. Obudziłem...

źródło: comment_C9sPLvxpnr78d85AwBFgfh27ZMpZ771O.jpg

Pobierz
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

420774,54- 16,11 = 420758,43

Znowu coś mnie obudziło się o 4 rano, znowu postanowiłem przespać się jeszcze jakieś pół godziny, tym razem jednak jakoś słabiej mi szło zbieranie się i wyruszyłem dopiero o 04:45. Warunki znowu ekstra - podobno od jutra ma być fatalnie... no jasne, przecież weekend idzie ( ͡º ͜ʖ͡º)
Kolejny dzień biegu w strefie komfortu - co było oczywiste, bo mnie straszna niechcica dorwała, a i udo
enron - 420774,54- 16,11 = 420758,43

Znowu coś mnie obudziło się o 4 rano, znowu pos...

źródło: comment_dIJrVEKkIBFs4rDAnF6j2JaH9LyUiAQf.jpg

Pobierz
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

420892,21- 17,10 = 420875,11

Obudziłem się o 4 rano, ale uznawszy że nie będę świrował postanowiłem przespać się jeszcze jakieś pół godziny. O dziwo – udało się nie zaspać i o 04:45 wyruszyłem w trasę.Warunki przyjemne, tak jak wczoraj – Słońce za chmurami, 19°C i niemal bezwietrznie.
Dwa ostatnie dni minęły pod znakiem żyłowania tempa – dziś postanowiłem się po prostu komfortowo przebiec, bez specjalnego wysiłku. Od razu widać to w tempie
enron - 420892,21- 17,10 = 420875,11

Obudziłem się o 4 rano, ale uznawszy że nie będ...

źródło: comment_aWdFf41ZYdtMigwkE62nixzBv6MvHXEu.jpg

Pobierz
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

420984,72- 16,31 = 420968,41

Tym razem nie obudził mnie kot. Obudziła mnie... ciasnota. Oba dzieciaki jakoś się postanowiły nam wryć do łóżka - żona stwierdziła że idzie spać do ich pokoju, a ja stwierdziłem że dobra okazja by pobiegać :) Zaraz się okazało czemu kot mnie nie obudził - idiotka dała się zamknąć w garażu i nie było jej słychać przez te dwa piętra ;) Trzeba było oba sierściuchy nakarmić, ubrać się... i
enron - 420984,72- 16,31 = 420968,41

Tym razem nie obudził mnie kot. Obudziła mnie.....

źródło: comment_jtvD7KMk8lsbuuuVoezytUINLXuo4SrM.jpg

Pobierz
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

421309,59- 24,00 = 421285,59

Aaach dzieci sprzedane dziadkom, wolny weekend! Można pospać! Pewnie dlatego żona mnie o 5 rano obudziła ( ͡° ͜ʖ ͡°)
No w każdym razie wybiegłem sobie o 5:45, pełen chęci na jakiś fajny dystans. Wczoraj mnie coś bolało udo i zamiast biegania poćwiczyłem i się porozciągałem - to była świetna decyzja! Dzisiaj czułem się doskonale, Słońce nieśmiało zerkało zza chmur, termometr pokazywał 18°C, ptaszki świergoliły i
enron - 421309,59- 24,00 = 421285,59

Aaach dzieci sprzedane dziadkom, wolny weekend!...

źródło: comment_wfpayosDba4bPwmfFZakn6DQsiuDCIFM.jpg

Pobierz
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach