Ech, rano napisałem 90% tekstu i potem już nie było jak... ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Wczoraj nic nie wyszło z biegania - mocno zarwana noc, zawalony poranek a do tego ulewa jak jasna cholera… wszystko było przeciw. Dziś, dla odmiany, całkiem spoko - co prawda obudziłem się dość późno bo o 5:15, ale jakoś w miarę sprawnie się zebrałem i już o 5:30 wystartowałem. Drogi były







Wczoraj nie było szans na bieganie - wyprawienie czwórki śpiochów na 7:30, a wcześniej kupienie bułek i zrobienie drugiego śniadania trochę kolidowało z porannymi przyjemnościami...
Potem był ciężki dzień, zakończony przywiezieniem kolejnej dwójcy ( ͡º ͜ʖ͡º)
Ale choć dzisiaj chrapała szóstka dzieciaków, to plany były na tyle spokojne że sobie mogłem pozwolić na krótką przebieżkę. Obudziłem się nawet nieco później niż zwykle i wybiegłem o 6:45.
źródło: comment_h4YOkdvJ9w33ugQVj9hOIbL08WfwtMt7.jpg
Pobierz@enron: a bieganie w nocy/wieczorem po pracy to co? :D