Wstałem równo o 4:30, ale coś niemrawo się zbierałem i trzeba było głodne sierściaki nakarmić - co poskutkowało startem o 4:55.
Wczoraj było 0°C, a dzisiaj znowu 8 na plusie i mały wietrzyk, który przy okazji rozgonił smog, więc obyło się bez maski ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Wyruszyłem nieco delikatniej niż wczoraj, ale jakoś niespecjalnie czułem chęci by jakoś mocno przyspieszać i cały bieg minął











Pobudka o 4:30, sprawdzam pogodę - coś kropi... ojtam, z cukru nie jestem zbieram się. Tylko jedno futro zgłosiło się do karmienia, biorę ciuchy... bzzyt. Prund był i go ni mo! Lekki problem, bo garażem nie wyjdę i klucze muszę znaleźć, żona będzie panikowała że jakieś kataklizmy na zewnątrz... Uff, po paru minutach wróciło. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Ruszyłem o 4:50. Deszcz trochę się rozkręcił, ale wczorajsza wieczorna
źródło: comment_8XKbQ6iumN5U0fgQsUuOGoXb3r8cioWH.jpg
Pobierz