Plany były nieco inne. Miałem wstać raniutko, wybiec o 5:30 i polecieć na dużą pętlę poza Kraków. Ale wstałem tak, że wyruszyłem o 6:30... cóż poradzić. Przynajmniej koty nakarmiłem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Już na starcie było 20°C - co prawda jakoś specjalnie się do końca biegu nie podniosło, za to Słońce operowało z pełną mocą...
Miało być relaksacyjnie - i tempo było właśnie takie, pod



Zależało mi na w miarę wczesnym starcie - chyba za bardzo, bo obudziłem się bez żadnego budzika o 4:00... Uznałem to za przegięcie i ponownie zasnąłem, ale na szczęście nie zaspałem ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ i koniec końców wybiegłem o 4:55.
Już był o ciepło, ponad 18°C - a Słońce ledwo co zaczęło swoją wędrówkę po nieboskłonie...
W głowie zagrało ponownie Django - fajnie
źródło: comment_lZ9BHsx7kkuUcbgVCLKKLXVtVkU8a1qD.jpg
PobierzKomentarz usunięty przez moderatora