Witam Mirków!
Mam pytanie: na co dzień jeżdżę Vectrą B, niestety pewnego dnia ch*j ją strzelił i trzeba było oddać do mechanika. Pożyczyłem od brata najlepszy wóz na wyrywanie lasek "golfa 3". Wracałem po pracy do domu ( niestety to 30 km ) i na swiatlach po wcisniesciu sprzęgła coś jebło w podwoziu i przez następne 2 km strasznie śmierdziało w aucie. Zatrzymałem sie na poboczu, sprawdzam wszystko pod maską, niby ok.
Mam pytanie: na co dzień jeżdżę Vectrą B, niestety pewnego dnia ch*j ją strzelił i trzeba było oddać do mechanika. Pożyczyłem od brata najlepszy wóz na wyrywanie lasek "golfa 3". Wracałem po pracy do domu ( niestety to 30 km ) i na swiatlach po wcisniesciu sprzęgła coś jebło w podwoziu i przez następne 2 km strasznie śmierdziało w aucie. Zatrzymałem sie na poboczu, sprawdzam wszystko pod maską, niby ok.
































Ostatnimi czasy, po mimo wielkich chęci, nie potrafię się zmotywować żeby chociażby odrobić zadanie domowe. Zamiast tego siedzę i ciągle w myślach powtarzam zaraz to zrobie, za chwileczkę no i takim sposobem jest już późno, trza spać bo rano nie wstanę, a przykładowo zadanka nie ma.
Tyczy się to głównie szkoły, ale obowiązki domowe też mi przychodzą z takim trudem.
Jakieś porady, coś? Powoli mnie to zaczyna irytować