@verruct: po tych twoich opowiesciach to rozuniem ze juz jestes tam prezesem zarzadu albo przynajmniej dyrektorem? Zawsze wszystko wiedziales, zawsze ratowales sytuacje, zawsze wszystko sie udawalo dzieki tobie ( ͡° ͜ʖ ͡°) No normalnie spec nad spece, wszyscy inzynierowie i technicy, majstry, znawcy nigdy nie wiedzieli tylko zawsze ty
  • Odpowiedz
Jak niektórzy pamiętają, Robercik był inteligenty inaczej. Ale nie tylko on, mi tez się udała ta sztuka kilka razy w życiu. Przypomniała mi się pewna historia związana ze Sulfubursztynianem. Specyfik był na tyle popularny w zakładzie, że wynosiło się go (czyt. kradło) na potęgę. Proceder urósł do takich rozmiarów, że kierownictwo tamtejszego wydziału zdecydowało się na zaplombowanie wszystkich miejsc, gdzie można było go spuszczać – włazy, pompy, wszystkie połączenia kołnierzowe, odpowietrzenia. Dosłownie
  • 24
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@verruct: A ciekawa jestem jak Robercik, czy który to tam był tą ofiarą losu prał swoje spodnie (te namoczone w sulfobursztynianie) ( )
  • Odpowiedz
@epll: Bylo kilka możliwości. Najszybsza - z systemu. Naciskałeś "wirtualny"przycisk blokady technologicznej i wszystko odbywało się automatycznie. Po ok. 2 sek instalacja była wyłączona. Wszystkie zawory w odpowiednie położenia przełączały się automatycznie. Potem było tylko bieganie i ręczne odcinanie zaworów, odparowanie amoniaku (najgorsza robota, bo można było łatwo zamrozić odparowywacze) itd. itd. Tak wiec człowiek był ciągle potrzebny...

Druga możliwość, to dwa, fizyczne, wyłączniki. Jeden na sterowni, drugi na hali
  • Odpowiedz
#chemiczneopowiesci #bezpieczenstwowprzemysle

Jeden z Mirków pytał się mnie w prywatnej wiadomości, jak wyglądał mój pierwszy dzień w pracy. Pomyślałem, ze podzielę się tym dniem z szerszym gronem. Być może dla kogoś, kto tez będzie chciał związać swoją karierę z ciężką chemią, taka informacja będzie przydatna. To będzie bardzo krótki wpis…

Po odwaleniu papierkowej roboty (umowy, przepustki, itd.), wiedziałem na jaką instalację docelową przyjdzie mi trafić. Miało to być półspalanie niskociśnieniowe
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

poruszałem się po zakładzie prawdziwym potworem. Cale 3,5 KM zaklęte w Jawie 50


@verruct: O... widze ze colega mial rozwiercony / wymieniony krociec od gaznika :)

Dla tych co nie mieli do czynienia z tym potworem to Jawki sprzedawane w Polsce byly dlawione do 2 kucy. Trzeba bylo rozwiercic krociec gaznika albo wymienic na normalny i moc rosla prawie 2 razy do 3,5 :)
  • Odpowiedz
@Angel_of_death: Jak zwał, tak zwał. Musisz wiedzieć, ze na zmianie było nas 8 osob. Dzień w dzień, rok w rok, przez 8 godzin dziennie. Jak wypad na wódkę, to zawsze w ośmiu i bez wyjątków. Byliśmy prawie jak rodzina. Kłóciliśmy się czasami, czasami ocierało się o rękoczyny (do których nigdy nie doszło) itd. itp. I wszystko w tej rodzinie musiało zostawać. Nawet, jak były to głupie rzeczy. Gdyby jednak doszło
  • Odpowiedz
Dawno nie było mnie słychać, ale spokojnie. Nic się nie zepsuło. Zajęty byłem, zapracowany itd.

Mirek #browarperun pytał się w komentarzu: „a gdzie wpis o strażakach”. No, to o strażakach. I o Rychu, którego niektórzy już poznali.

Tradycja na zakładzie było, ze raz w miesiącu przeprowadzane były ćwiczenia ratownictwa chemicznego. Za każdym razem zmieniał się tylko wydział, żeby ćwiczyć różne scenariusze. Pewnego pięknego, zimowego miesiąca, wybrano nasz wydział. Scenariusz ćwiczeń
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Nudzi mi się, to chyba reaktywuje #chemiczneopowiesci ( ͡° ͜ʖ ͡°) Starego (7 letniego konta) nie da się, niestety (,). Jest tu ktoś jeszcze, kto obserwował ten tag?
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@parapente: wybacz, przyczepię się do tego, czego zawsze się czepiam - żelbeton to niepoprawne określenie, prawidłowe nazwy to żelbet lub żelazobeton. Poza tym oczywiście mam nadzieję, że masz jeszcze parę historii w zanadrzu ( ͡° ͜ʖ ͡°).
  • Odpowiedz