@Piaseczyniak: Pomniejszych wyskoków miał więcej, ale nie na tyle ciekawych, żeby się o tym rozpisywać. Moze kiedyś, jak mi się te ważniejsze opisy skończą, to wrócę do niego na chwile.
Z tego, co mi wiadomo, to na koszeniu trawy skończyła się jego egzystencja w zakładzie i dotrwał szczęśliwie do (niezasłużonej) emerytury.
  • Odpowiedz
@Loloman: Kiedyś sytuacja była skomplikowana. W szczycie w zakładzie pracowało ok 7 tys. pracowników. Na tzw. produkcji pracował cały przegląd społeczeństwa niezwiązany z chemia. Rolnicy (przychodzili się do pracy wyspać), lekarze, ludzie bez wykształcenia (po podstawówkach). Krotko mówiąc brakowało rak do pracy i trzymało się "element" niejako na sile. Ten temat, to można zmieścić w całej książce...

@Krowoder @Zydomasoneria Nikt, nic nie zawalił. Wszystko było (i jak sadze
  • Odpowiedz