Myślę prywatnie nad tym jak teraz z takiego impasu wyjść, w którym się znalazłem. Mocno się władowałem, miałem radzone że czas minął już tak bardzo że nie ma co tego ruszać. No każdy chyba człowiek, przeżył jakiś impas, większy lub mniejszy.
Z jakiego największego wieloletniego impasu udało wam się wyjść?
Czy raczej pogodziliscie się z tym co się stało?

Jak należy traktować niechęć, do pogodzenia się z tym co się stało? I upartym nie
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@interpenetrate: Największy impas? 10 lat nałogowego picia z galopującą depresją. Teraz uważam że jeśli ktoś ma wystarczająco dużo samodeterminacji wyjdzie ze wszystkiego, chyba że mu ucieło kończyny.
  • Odpowiedz