Jak się nazywa to coś, do czego przyczepione są wszystkie mięśnie w ciele? Są takie jakby pasy, które idą od ręki do nogi na przykład zapomniałem jak się to nazywa...
#ortopedia #biologia
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@yamciayamcia: nie ma nic „poziom niżej niż ścięgna” :) Może chodzi Ci o powięzie mięśniowe, ale nie jest to nic do czego przyczepiają się miesnie, ew kochane przez fizjoterapeutów pojęcie taśm mięśniowych
  • Odpowiedz
Lecial dziś zajebisty program o modyfikacji dna, o chipach w mózgu, AI itp. Na #tvn bis - Człowiek 3.0

Ale nie mogę go nigdzie znaleźć, nie znam nazwy angielskiej, a chciałbym obejrzeć całą serie nawet po angielsku, czy ktoś wie jak to się nazywa?

#kiciochpyta #pytaniedoeskperta #niebieskiepaski #rozowepaski #pytanie #technologia #informatyka #biologia #ai
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dobry dowód na to, że samo-wspierające się duże rodziny wielopokoleniowe po prostu się opłacają z genetycznego punktu widzenia.

Selekcja hodowlana pod kątem coraz dłuższego i zdrowszego życia

#biologia
Phallusimpudicus - Dobry dowód na to, że samo-wspierające się duże rodziny wielopokol...
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Anty_Chryst: Powietrza nie zabraknie, co najwyżej tlenu. Lasy produkują raczej niewiele tlenu, więc to ma niewielkie znaczenie - większość tlenu na ziemi pochodzi od mikroskopijnych autotroficznych protistów, głównie w oceanach.

Poza tym ekspansja człowieka powoduje spadek liczebności innych zwierząt, więc się to w pewnym sensie wyrównuje. Czyli zapasom tlenu może zagrozić zanieczyszczenie oceanów - coś co negatywnie wpłynęłoby na populację mikroautotrofów.

  • Odpowiedz
@szybki_zuk: Wiem, dlatego to raczej luźne przemyślenie niż jakieś poważne szacunki. Sądzę że nawet dysponując szczegółowymi danymi trudno byłoby powiedzieć coś z pełną pewnością.
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Budzę się po tygodniu w szpitalu w Gdańsku, próbuję ogarnąć o co chodzi, gdzie jestem a obok pacjent nawija do gościa o strajku nauczycieli. Jak tylko zauważyli, że nie śpię włączyli mnie do dyskusji, w której wcale w tym momencie nie chciałem uczestniczyć.Na szczęście wystarczyło im, tylko moje potakiwanie.
Człowiek, delikatnie mówiąc nie miał najlepszej opinii o nauczycielach i kliku dość ostro zrecenzował.
Nauczyciel fizyki, pan Sz. z ekonomika w Kościerzynie jeśli pojawiał się na lekcjach to pijany. Jeśli ktoś obrywał za jego pijaństwo to byli to dyżurni klasy, którzy nie przynieśli z portierni klucza i nie pozwolili się ukryć klasie, żeby nie rzucała się zbytnio w oczy. Najostrzej opierniczał sam dyrektor ekonomika pan C, o którym mój "współlokator" też nie miał zbyt dobrej opinii. "Za 30 godzin nieusprawiedliwionych ucznia to potrafili wywalić ale pijusa nie". Całe szanowne grono pedagogiczne znało sytuację i nikt palcem nie kiwnął.
Jedyne co na fizyce przerobili przez całe liceum to zamiana jednostek - megawaty na waty, kilogramy na gramy mikrometry na metry itp. Przez wszystkie semestry sprawdziany z zamiany jednostek i jeden jedyny raz wielki sprawdzian z optyki gdzie trzeba było napisać, że kąt padania równa się kątowi odbicia. Przez całe liceum.
Konsekwencje dla tego człowieka były niezbyt wesołe. Jak był w podstawówce, to wzięli go na wycieczkę do ekonomika, która miała pomóc w wyborze szkoły. Ósmoklasista łyknął bajkę, że idzie do lepszego liceum bo oprócz zwykłych zajęć będzie miał masie dodatkowych. Problem w tym, że politechnika nie uznawała jego liceum za lepsze i oceny z matury mnożyła razy 2 a z ogólniaków razy 2,5 czy 3, już nie pamiętam dokładnie. Człowiek ze średnią z matury "ponad pięć" musiał pisać egzamin wstępny. Również z fizyki. Jak się domyślacie nawet do niego nie przystąpił i poszukał innej szkoły i chyba wylądował w Toruniu czy
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach