Sobotnia eskorta ekipy #rowerowywroclaw w składzie jadących do Łodzi. Najpierw szybko do Lutomierska na spotkanie z @Zelazko_MPM i stamtąd przez Kwiatkowice i Szadek do Zduńskiej Woli gdzie czekaliśmy na przyjezdnych. Droga do Łodzi przez Łask, Dobroń, Pabianice, pamiątkowe zdjęcia pod tablicą Łodzi. Dojazd na Piotrkowską na jedzenie i potem na dworzec Łódź Chojny.
Druga najdłuższa trasa w życiu jak dotąd i zaliczone 5. miasto wojewódzkie rowerem (najbardziej boli, że rodzime Katowice ciągle nie pokolorowane na zaliczgmine, ale pracuję
@fenter: Też musiałem zadowolić się widokiem zza bram przy tym pałacu w Starejwsi. A taki ładny park z jeziorkiem mają na tyłach. Później jechałem dalej tam wzdłuż ogrodzenia i aż korciło, żeby sforsować jakiś płot ( ͡º͜ʖ͡º)
@SnikerS89: też przejechałem kawałek dalej, ale nie znalazłem żadnego wejścia :/. Za to gdy już zabrałem rower sprzed bramy, wpiąłem jednego buta, brama za mną zaczęła się otwierać. Jak się okazało nie dla mnie, a dla wyjeżdżającego auta. Chwilę dłużej spędziłbym robiąc zdjęcia, a byłbym świadkiem spektakularnego bum :)
@matka19002: jak mało kto, nie ukrywam że jako jedyny ze wszystkich osób które kręciły ze mną w górach był w stanie dotrzymać mi tempa na zjazdach.Mało tego, często wyprzedzając mnie tam gdzie jeszcze liczy się moc w nogach. Jazda za młodego w jednym z bardziej znanych klubów kolarskich w Polsce zrobiła swoję ;)
Do Lutomierska, gdzie umówiłem się z @sargento, następnie przez Szadek do Zduńskiej Woli. W ZW oczekiwanie na ekipę z #rowerowywroclaw zmierzającą ku nam z Końca Świata. Potem przez Łask, Pabianice do Łodzi. Krótka wycieczka po lokalnych atrakcjach takich jak słynny hotel Alicja, Stajnia dla jednorożców i kawałku Piotrkowskiej. Na Bałuty nie starczyło niestety już czasu (a tak na prawdę to się baliśmy, że chłopaki
@radoslaw-szalkowski: A tym razem droga dodatkowo wzbogacona o wykład na temat biegów polowych oraz drogowych w traktorze w wykonaniu mocno zirytowanego lokalnego rowerzysty ;)
Strava wcięła mi 24 km, dodaję osobno. Pogoda idealna na rower. Wybrałem się w mało znane tereny. Plan był, żeby pobić rekord dystansu, który do dzisiaj wynosił 134km. Udało się pobić o 10. Pierwszy raz jechałem w deszczu po mokrym asfalcie. Statystki kłamią, na zdjęciach widać prawidłowe.
Riederhorn (2230 m) na tereniu UNESCO Jungfrau-Aletsch-Bietschhorn. Dziecko nie pozwala na jakikolwiek dłuższy wyjazd - dojechałem 10 km i 100 m w górę do stacji kolejki, kolejką na 1800 m, podjazd/podejście na szczyt na 2230 i 15 km ostrego zjadu.
Temperatury w dalszym ciągu nieludzkie, ponad 30 stopni na dole, ponad 22 stopnie powyżej 2000 m, ciężko było nawet na tym krótkim podjeździe.
Pierwsza jazda w SPD (nie licząc środowych przymiarek pod blokiem) i pierwsza nieoszukiwana stówka w tym roku (wiem, cienias jestem). Miały być wszystkie miejscowości popularne jako cel kolarskich wycieczek na południe od Warszawy. Ruszyłem z Ursynowa, potem był Nadarzyn, Tarczyn, Prażmów, (prawie) Czachówek i Góra Kalwaria. Na Gassy zabrakło sił - od GK strasznie zdychałem, a w Dębówce dopadła mnie ulewa i dodatkowo utrudniła jazdę. #100km
Kolejna porcja wyjazdów z tego tygodnia. Przy okazji zaliczyłem kolejne gminy ;) Do kolekcji trzeba dodać 7 gmin czyli łącznie jest 200.
#zaliczgmine
Statystyki:
źródło: comment_F1LgL1kXHbScr9Hq1edWhdKU61ixijb0.jpg
Pobierz